Medyk zagrał na ile mógł

Gra w 1/16 Ligi Mistrzyń to obecnie maksimum na jakie stać polską piłkę.

Mistrz Polski, Medyk Konin w tym tygodniu zakończył swój tegoroczny udział w Lidze Mistrzyń. Klub z Wielkopolski w rozgrywkach UEFA Women's Champions League wystartował drugi raz z rzędu i ponownie zakończył swoją europejską przygodę na szczeblu 1/16 finału. Tym razem zespołem lepszym od mistrza Polski był mistrz Francji, Olympique Lyon.

Od lat, a dokładniej to od 2000 roku celem czołowych polskich drużyn jest wygranie krajowej ligi i zakwalifikowanie się dzięki temu do rywalizacji na szczeblu europejskim. W Europie polska kobieca piłka nożna jest jednak małym kopciuszkiem dla której 1/16 Ligi Mistrzyń to wciąż maksimum...

Polskie zespoły w Europie rywalizują od 2001 roku. Wówczas to powołane do życia zostały rozgrywki Pucharu UEFA, które w 2009 roku przekształciły się w Ligę Mistrzyń. Najwięcej bo aż 7-razy nasz kraj w tych prestiżowych rozgrywanych reprezentował AZS Wrocław, 5-krotnie była to Unia Racibórz, 2-razy Medyk Konin i raz Gol Częstochowa.

Największe sukcesy osiągnął klub z Wrocławia, który w 2005 i 2006 roku znalazł się w gronie szesnastu najlepszych drużyn starego kontynentu. Rok temu bliski powtórzenia tego sukcesu był Medyk Konin. Mistrzynie Polski w 1/16 LM pokonały w pierwszy meczu szkocki Glasgow City F.C. 2:0 lecz w rewanżu po dwóch straconych bramkach w II połowie meczu przegrały 0:2 i w dogrywce Szkotki strzeliły trzecią bramkę dającą im awans.

W tym roku mistrzynie Polski z Konina ponownie rozpoczęły rywalizacje w Lidze Mistrzyń od fazy eliminacyjnej. Turniej z udziałem 4 drużyn udało się zorganizować w Koninie. W pierwszym meczu Medyk pokonał walijski Cardiff Metropolitan Ladies 5:0, następnie jeszcze wyżej ograł mistrza Irlandii Wexford Youths Womens AFC 6:0, a w ostatnim meczu turnieju i zarazem w starciu decydującym o awansie do fazy pucharowej koninianki ograły faworyzowany przed turniejem litewski zespół Gintra Universitetas 4:0.

Po wygraniu grupy Medyk czekał na swojego rywala w 1/16 finału. Wiadomo było że trafi na teoretycznie lepszy od siebie zespół.  Drużyny, które wygrały eliminacje mierzą się na tym poziomie z rozstawionymi klubami, które dopiero na tym poziomie rozpoczynają sezon w UEFA Women's Champions League. Medyk trafił na Olympique Lyon, który w latach 2009-2012 czterokrotnie grał w finale Ligi Mistrzyń i dwukrotnie ją wygrał.

Wylosowanie Olympique było najgorszym rozwiązaniem pod względem sportowym, francuski klub ma największą ilość rankingowych punktów spośród wszystkich uczestników UEFA Women's Champions League. Pod względem marketingowym było to dobre losowanie. Do Konina mógł bowiem przyjechać np. norweski Lillestrøm SK, duńska Fortuna Hjørring czy np. włoska ACF Brescia. Takie nazwy nie wzbudziłyby większego zainteresowania w środowisko polskiej piłki a jak pokazał czas takie drużyny i tak zakwalfikowały się do 1/8 finału.

Medyk w starciu z Lyonem od początku był skazywany na porażkę, a właściwie to nawet na pożarcie. I tak też się stało. W pierwszym meczu rozgrywanym w Koninie przegraliśmy 0:6, a w rewanżu ulegliśmy 0:3. Po pierwszym spotkaniu, trener i zarazem prezes Medyka, Roman Jaszczak był pytany czy starcie z Olympique było jego najważniejszym meczem w życiu. Odpowiedział że mecz życia może być w przyszłej edycji Ligi Mistrzyń.

W przyszłej edycji Ligi Mistrzyń, mistrz Polski bez względu czy będzie to nadal Medyk Konin czy choćby Górnik Łęczna wciąż będzie musiał najpierw przebrnąć przez grupową fazę eliminacyjną. Ona wcale nie musi być łatwa. Trzy lata temu z Finlandii bez awansu wróciła Unia Racibórz. Jeśli zdarzy się tak że za rok mistrz Polski uda się na turniej eliminacyjny na Maltę albo np. do Czarnogóry i wróci bez awansu pojawi się wówczas poczucie ogromnego niedosytu.

Medyk Konin bądź nowy mistrz Polski, który wystartuje w rozgrywkach Ligi Mistrzyń w przyszłym sezonie musi zbierać kolejne rankingowe punkty. Jest to jedyna szansa aby w przyszłości ominąć fazę grupową i rozpocząć rywalizacje w 1/16 finału z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Zbieranie punków rankingowych w dłuższej perspektywie może dać także prawo gry w Europie wicemistrzostwi Polski. Musimy brać przykład z naszych południowych sąsiadek. Czeszki za rok ponownie wystawią swoje dwa zespoły w Lidze Mistrzyń. Tak samo zrobią zresztą Niemki i Rosjanki.