Rynio i defensywa trenera Mourinho
Już we środę zaległy mecz 6. kolejki pomiędzy Medykiem POLOmarket Konin a AZS Wrocław. W oczekiwaniu na ten pojedynek zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z trenerem wrocławskiej drużyny, Damianem Rynio.
Przed nami jedno z historycznie najbardziej interesujących spotkań w kobiecej Ekstralidze czyli starcie Medyka z AZS Wrocław. W poprzednim sezonie Pan jako jedyny w lidze znalazł sposób jak wygrać z koniniankami. Czy może bardziej Medyk przegrał tamten mecz na własne życzenie?
- W tamtym meczu oba zespoły miały swoje sytuacje. Piłka nożna jest grą, w której taktyka odgrywa bardzo istotną rolę. Jak się później okazało, wybrana przez nas taktyka okazała się skuteczna. Wygraliśmy 1:0 po golu kontuzjowanej dziś Patrycji Michalczyk. Było to w maju. To był nasz dzień, pokazaliśmy, że potrafimy walczyć z tak groźnym rywalem jakim bez wątpienia jest Medyk. W jutrzejszym meczu mamy określony cel i z pewnością będziemy chcieli odnieść sukces.
Blisko zwycięstwie nad Medykiem był Pan także w finale Pucharu Polski w czerwcu 2014 roku...
- W ostatnim czasie mecze pomiędzy naszymi drużynami są atrakcyjne dla kibiców. W finale Pucharu Polski prowadziliśmy 2:0, wiadomo jak się skończyło. Po golach w końcówce przegraliśmy 2:3. Następnie trzy miesiące później przegraliśmy wysoko, 1:8. Wówczas chcieliśmy spróbować swoich sił w otwartej grze z tak mocnym przeciwnikiem i efekt był właśnie taki. Z wysokiej porażki wyciągnieliśmy wnioski, staram się zresztą wyciągać je po każdym meczu. Ostatecznie z jesiennej porażki 1:8 wiosną wyrosło zwycięstwo 1:0 z czego bardzo się cieszyliśmy.
Wszystko wskazuje na to, że jutro warunki do gry będą bardzo trudne...
- Nastawiamy się na mecz walki, którego podstawą będzie skuteczna gra w defensywie. Warunki atmosferyczne będą takie same zarówno dla jednej jak i drugiej drużyny aczkolwiek atutem Medyka na pewno będzie własne boisko. Jak jednak będzie zobaczymy po końcowym gwizdku.
Drażni, kiedy mówią o panu „Polski MouRynio?”
- To długa i zabawna historia, zapoczątkowana kilka lat temu, kiedy pojechaliśmy z drużyną juniorek na turniej szkółek Nivea do Warszawy gdzie wywalczyliśmy pierwsze miejsce. W nagrodę pojechaliśmy w odwiedziny do słynnego Ajaxu Amsterdam w Holandii. Po finale w Warszawie powstały fajne przyśpiewki na temat drużyny, osiągniętego sukcesu... i przy okazji mojego nazwiska. Określenie MouRynio jakoś się przyjęło. Miło jest czasami usłyszeć, jak tak mówią. Może jutro w Koninie defensywa trenera Mourinho w naszym wykonaniu będzie na tyle skuteczna aby wygrać mecz z mistrzyniami Polski?

Latem z AZS-em związała się Sylwia Matysik, która wcześniej grała w Medyku. Jakiś czas później odniosła kontuzję. Kiedy wróci do zdrowia?
- Sylwia jest po zabiegu, obecnie przechodzi rehabilitację we Wrocławiu. Optymistyczne prognozy są takie, że na boisku powinniśmy zobaczyć ją na wiosnę. Czekamy na nią!
Podobno dokształca się trener?
- Uczęszczam na kursy uzupełniające, które mają mi umożliwić prowadzenie zespołu w Ekstralidze. Na chwilę obecną mam licencję warunkową UEFA A, a właśnie taką trzeba mieć aby móć prowadzić drużynę w tej lidze. Po pięcioletnich studiach na AWF we Wrocławiu zdobyłem tytuł instruktora a później trenera II klasy ale niestety zmieniły się przepisy. Są pewne wytyczne, którym trzeba się podporządkować. Jednak cały czas jeżdżę na konferencje, na staże. Chcę się dokształcać. Staram cały czas się uczyć, nie siedzę w domu i nie marnuję czasu. W marcu zacznę kurs UEFA A. Chciałbym w tym miejscu również podziękować mojej dziewczynie. Gosiu, dziękuję Ci bardzo za wyrozumiałość i za wsparcie.
Rozmawiał: Dariusz Walory