Mobbing w Ekstralidze?

Mobbing, nękanie, niewypłacanie należnych im pieniędzy. Z tym miały zetknąć się piłkarki klubu Stomilanki Olsztyn.


To przykre, że cierpią dziewczyny, które poświęcają sportowi całe życie — podkreśla w rozmowie z "Faktem" bramkarka reprezentacji Polski Kinga Szemik.

Stomilanki Olsztyn były w ostatnich dniach najczęściej wymienianą przez polskie media kobiecą drużyną piłki nożnej. Niestety, z niezbyt chlubnych powodów. Cztery zagraniczne zawodniczki, które odeszły zimą z drużyny, oskarżyły klub Ekstraligi o mobbing i nieuregulowanie zaległości finansowych.

Zawodniczki oskarżają Stomilanki Olsztyn o mobbing. "Byłyśmy poniżane, upokarzane i wyśmiewane"

"Na szczególną uwagę zasługuje nieodpowiednie zachowanie trenera, a zarazem głównego menedżera klubu. Podczas naszego pobytu w klubie musiałyśmy znosić sytuacje, w których byłyśmy poniżane, upokarzane i wyśmiewane przed całą drużyną (zarówno podczas treningów, jak i meczów) oraz izolowane od pozostałych zawodniczek. Straszono nas też potencjalnymi konsekwencjami domagania się sprawiedliwego traktowania i zapłaty ze strony klubu. Przedstawiciele dwóch zawodniczek otrzymywali wiadomości z pogróżkami. W jednej z nich, po odmówieniu opuszczenia klubu bez otrzymania wynagrodzenia, trener oświadczył: 'Jeśli chcesz, żeby cierpiała, będzie cierpiała'" — czytamy w liście otwartym, który podpisały Maleah Milner, Franciele Cupertino, Marta Vidal i Maria Contreras.

Pomimo wysłanie niezliczonych wiadomości, w których uprzejmie prosimy o uregulowanie płatności, klub nadal nie wywiązał się z podpisanych umów – dodają zawodniczki, które zaapelowały do władz europejskiej piłki, aby "kluby takie jak ten nie mogły kontynuować działalności".

Klub piłkarskiej Ekstraligi mobbował piłkarki? "To pomówienia!"

Władze olsztyńskiej drużyny odcinają się od oskarżeń zawodniczek. W klubie usłyszeliśmy, że to "pomówienia", a sprawa trafiła już na drogę prawną. Prowodyrką miała być Marta Vidal, która sprawiała problemy już w poprzednich klubach. - Ta osoba zachowywała się skandalicznie. Po ostatnim meczu w klubie nagrywała przebierające się koleżanki. Gdyby nie interwencja sztabu szkoleniowego, mogłoby dojść do linczu. To dla nas niezrozumiałe, że zwerbowała i namówiła na podpisanie tego listu zagraniczne zawodniczki, z którymi rozstaliśmy się w dobrych stosunkach - powiedział nam trener Dariusz Maleszewski.

Cały artykuł można przeczytać na sport.fakt.pl