Włoszki nie dały szans
Mecz towarzyski, 19.05.2010 r. godz. 17:00, Szczecin
Polska - Włochy 1:5 (1:4)
Winczo 27 (k) - Gabbiadini 11, 35, Panico 30, 45, Zorri 46
Sędziowała: Monika Mularczyk
Widzów: 1000
Polska: Wylężek - Pawlak, Siwińska, Mika (46 Górnicka), Chudzik - Kasperska (74 Makowska), Żyła, Tarczyńska (46 Pożerska), Żelazko (87 Gawrońska) - Stobba (65 Leśnik), Winczo (77 Sznyrowska)
Włochy: Marchitelli - Manieri, Tona (58 Neboli), D'Adda, Motta (46 Guagni) - Tuttino (77 Vicchiarello), Domenichetti (46 Zorri), Parisi, Camporese - Panico (46 Conti), Gabbiadini (69 Fuselli)
Reprezentacja Polski przygotowująca się do najważniejszych meczów eliminacyjnych uległa w Szczecinie Włoszkom 1:5. Bardzo wysoki wynik niestety pokazał różnicę jaka dzieli nas od najlepszych ekip.
Wynik 5:1 jest na pewno udokumentowanie przewagi i różnicy umiejętności. Na razie to są dla nas za wysokie progi, ale chcemy iść po kolei małymi drogami do celu, i z każdym meczem być lepszym - skomentował selekcjoner Robert Góralczyk.
Nie należy jednak załamywać rąk. Mecz z Włoszkami miał być kolejną lekcją dla nas, która procentować ma w spotkaniach eliminacyjnych i mamy nadzieję w barażąch. Włoszki z roli surowych nauczycielek wywiązały się niestety bardzo dobrze już do przerwy prowadząc 4:1. Z naszych zawodniczek na wyróżnienie zasłużyła na pewno bramkarka Dominika Wylężek, która mimo pięciu puszczonych bramek w wielu sytuacjach ratowała swoją drużynę.
Robert Góralczyk doceniał klasę rywalek, ale żałował też bramek straconych tuż przed i tuż po przerwie:
Bolą tak stracone bramki. Wydaje się, że można było uniknąć też innych, szczególnie, że w pierwszej połowie traciliśmy gole po bliźniaczych akcjach i uderzeniach głową. Być może wpływ na to miał brak Marleny Kowalik, ale nie chciałbym zwalać też winy na grające zawodniczki. Włoszki natomiast pokazały, jak należy takie sytuacje wykorzystywać.
Jak należy interpretować tak wysoki wynik środowego spotkania ?
Okazało się, że na ten moment Włoszki są dla nas rywalem za silnym. Doświadczenie i umiejętności co najmniej kilku zawodniczek zdecydowanie przewyższa nasze możliwości. Przed meczem mówiłem, że to spotkanie ma nas przygotować do późniejszych meczów, jeżeli udało by nam się przejść dalej, natomiast mecze grupowe będą miały trochę inny wymiar i rywalki nie będą tak groźne jak Włoszki. Nie możemy nagle w ciągu roku odmienić polskiej piłki kobiet i zrobić z nas potęgę. To wszystko wymaga czasu - odpowiada optymistycznie Robert Góralczyk.
Polska - Włochy 1:5 (1:4)
Winczo 27 (k) - Gabbiadini 11, 35, Panico 30, 45, Zorri 46
Sędziowała: Monika Mularczyk
Widzów: 1000
Polska: Wylężek - Pawlak, Siwińska, Mika (46 Górnicka), Chudzik - Kasperska (74 Makowska), Żyła, Tarczyńska (46 Pożerska), Żelazko (87 Gawrońska) - Stobba (65 Leśnik), Winczo (77 Sznyrowska)
Włochy: Marchitelli - Manieri, Tona (58 Neboli), D'Adda, Motta (46 Guagni) - Tuttino (77 Vicchiarello), Domenichetti (46 Zorri), Parisi, Camporese - Panico (46 Conti), Gabbiadini (69 Fuselli)
Reprezentacja Polski przygotowująca się do najważniejszych meczów eliminacyjnych uległa w Szczecinie Włoszkom 1:5. Bardzo wysoki wynik niestety pokazał różnicę jaka dzieli nas od najlepszych ekip.
Wynik 5:1 jest na pewno udokumentowanie przewagi i różnicy umiejętności. Na razie to są dla nas za wysokie progi, ale chcemy iść po kolei małymi drogami do celu, i z każdym meczem być lepszym - skomentował selekcjoner Robert Góralczyk.
Nie należy jednak załamywać rąk. Mecz z Włoszkami miał być kolejną lekcją dla nas, która procentować ma w spotkaniach eliminacyjnych i mamy nadzieję w barażąch. Włoszki z roli surowych nauczycielek wywiązały się niestety bardzo dobrze już do przerwy prowadząc 4:1. Z naszych zawodniczek na wyróżnienie zasłużyła na pewno bramkarka Dominika Wylężek, która mimo pięciu puszczonych bramek w wielu sytuacjach ratowała swoją drużynę.
Robert Góralczyk doceniał klasę rywalek, ale żałował też bramek straconych tuż przed i tuż po przerwie:
Bolą tak stracone bramki. Wydaje się, że można było uniknąć też innych, szczególnie, że w pierwszej połowie traciliśmy gole po bliźniaczych akcjach i uderzeniach głową. Być może wpływ na to miał brak Marleny Kowalik, ale nie chciałbym zwalać też winy na grające zawodniczki. Włoszki natomiast pokazały, jak należy takie sytuacje wykorzystywać.
Jak należy interpretować tak wysoki wynik środowego spotkania ?
Okazało się, że na ten moment Włoszki są dla nas rywalem za silnym. Doświadczenie i umiejętności co najmniej kilku zawodniczek zdecydowanie przewyższa nasze możliwości. Przed meczem mówiłem, że to spotkanie ma nas przygotować do późniejszych meczów, jeżeli udało by nam się przejść dalej, natomiast mecze grupowe będą miały trochę inny wymiar i rywalki nie będą tak groźne jak Włoszki. Nie możemy nagle w ciągu roku odmienić polskiej piłki kobiet i zrobić z nas potęgę. To wszystko wymaga czasu - odpowiada optymistycznie Robert Góralczyk.