Bez bramek w Kielcach
Eliminacje do Mistrzostw Świata, 19.06.2010 r. godz. 18:15, Kielce
Polska - Węgry 0:0
Żółta kartka: Szeitl
Sędziowała: Kirsi Heikkinen (Finlandia).
Polska: Antończyk - Pawlak, Kowalik, Siwińska, Chudzik - Tarczyńska, Stobba, Żyła, Pożerska (70 Gawrońska), Żelazko - Winczo (88 Sznyrowska)
Węgry: Szőcs - Szeitl (55 A. Tóth), Tálosi, 4. A. I. Tóth, Gál - Jakabfi, Smuczer, Rácz, Zágor (46 G. Tóth, 68 Méry) - Pádár, Vágó
Reprezentacja Polski walcząca o awans do Mistrzostw Świata zremisowała w Kielcach z Węgierkami 0:0. Mimo przewagi nie udało się pokonać Węgierskiej bramkarki. Najbliżej były chyba w 90. minucie Anna Żelazko i Anna Sznyrowska, ale strzał tej pierwszej z wolnego trafił w słupek, a dobitka tej drugiej nie trafiła do bramki.
Był to wbrew pozorom dobry mecz w naszym wykonaniu. Większość gry prowadzona była pod nasze dyktando w ataku pozycyjnym, bo na nic innego nam Węgierki swoją organizacją gry nie pozwalały. Myślę, że dziś zawiodła skuteczność. Nie wykorzystaliśmy okazji, które nam się nadarzyły - podsumował spotkanie selekcjoner Robert Góralczyk.
Węgierki nas nie zaskoczyły - wyróżniały się zawodniczki o których wiedzieliśmy. Zespół w defensywie był dobrze zorganizowany - szkoda tylko skuteczności i zimnej krwi, której zabrakło w niektórych sytuacjach. W pierwszej połowie mieliśmy trochę problemy z rozegraniem w defensywie i wyprowadzeniem piłki, ale po przerwie udało się to poprawić i druga połowa toczyła się zdecydowanie pod nasze dyktando - wyjaśniał opiekun naszych Orlic.
W drugim meczu "naszej grupy" Ukrainki pokonały wysoko 5:0 Bośnię i Hercegowinę, z którą zmierzymy się w czwartek. Mimo to kielecki remis nie wiele zmienił naszą sytuację w tabeli. W czwartek musimy wygrać, a w sierpniu na Ukrainie co najmniej zremisować, aby awansować do baraży.
Trzeba uszanować ten punkt i wierzę, że będzie on w ostatecznym rozrachunku zwycięski, ale to się okaże dopiero 25 sierpnia na Ukrainie. Tym remisem pozbawiliśmy szans awansu Węgierki i to też jest cenne. Teraz plan jest prosty - 2 mecze i 4 punkty - ocenił sytuację w naszej grupie selekcjoner.
Sobotni mecz rozgrywany był na pięknym stadionie w Kielcach, a transmisję na żywo przeprowadziła stacja Orange Sport Info. To z pewnością rzadkość w kobiecej piłce, ale Robert Góralczyk liczy, że stanie się to codziennością - Myślę, ze była to dobra promocja dla naszej piłki. Gra w takiej atmosferze i na takich stadionach to jest to o co chodzi w sporcie i mamy nadzieję, że to już będzie normalnością.
Drużyna po meczu ma nocować w Kielcach, a w niedzielę po śniadaniu wrócić do Zawiercia. Tam odbędzie się rozruch pomeczowy i regeneracja sił. Potem w poniedziałek i we wtorek planowane są w sumie dwa treningu, a w środę ostatni przed meczem już w Raciborzu. Będziemy teraz głównie stawiać na odpoczynek, bo dużo nas ten mecz kosztował - przedstawia plan na najbliższe godziny Robert Góralczyk.
Polska - Węgry 0:0
Żółta kartka: Szeitl
Sędziowała: Kirsi Heikkinen (Finlandia).
Polska: Antończyk - Pawlak, Kowalik, Siwińska, Chudzik - Tarczyńska, Stobba, Żyła, Pożerska (70 Gawrońska), Żelazko - Winczo (88 Sznyrowska)
Węgry: Szőcs - Szeitl (55 A. Tóth), Tálosi, 4. A. I. Tóth, Gál - Jakabfi, Smuczer, Rácz, Zágor (46 G. Tóth, 68 Méry) - Pádár, Vágó
Reprezentacja Polski walcząca o awans do Mistrzostw Świata zremisowała w Kielcach z Węgierkami 0:0. Mimo przewagi nie udało się pokonać Węgierskiej bramkarki. Najbliżej były chyba w 90. minucie Anna Żelazko i Anna Sznyrowska, ale strzał tej pierwszej z wolnego trafił w słupek, a dobitka tej drugiej nie trafiła do bramki.
Był to wbrew pozorom dobry mecz w naszym wykonaniu. Większość gry prowadzona była pod nasze dyktando w ataku pozycyjnym, bo na nic innego nam Węgierki swoją organizacją gry nie pozwalały. Myślę, że dziś zawiodła skuteczność. Nie wykorzystaliśmy okazji, które nam się nadarzyły - podsumował spotkanie selekcjoner Robert Góralczyk.
Węgierki nas nie zaskoczyły - wyróżniały się zawodniczki o których wiedzieliśmy. Zespół w defensywie był dobrze zorganizowany - szkoda tylko skuteczności i zimnej krwi, której zabrakło w niektórych sytuacjach. W pierwszej połowie mieliśmy trochę problemy z rozegraniem w defensywie i wyprowadzeniem piłki, ale po przerwie udało się to poprawić i druga połowa toczyła się zdecydowanie pod nasze dyktando - wyjaśniał opiekun naszych Orlic.
W drugim meczu "naszej grupy" Ukrainki pokonały wysoko 5:0 Bośnię i Hercegowinę, z którą zmierzymy się w czwartek. Mimo to kielecki remis nie wiele zmienił naszą sytuację w tabeli. W czwartek musimy wygrać, a w sierpniu na Ukrainie co najmniej zremisować, aby awansować do baraży.
Trzeba uszanować ten punkt i wierzę, że będzie on w ostatecznym rozrachunku zwycięski, ale to się okaże dopiero 25 sierpnia na Ukrainie. Tym remisem pozbawiliśmy szans awansu Węgierki i to też jest cenne. Teraz plan jest prosty - 2 mecze i 4 punkty - ocenił sytuację w naszej grupie selekcjoner.
Sobotni mecz rozgrywany był na pięknym stadionie w Kielcach, a transmisję na żywo przeprowadziła stacja Orange Sport Info. To z pewnością rzadkość w kobiecej piłce, ale Robert Góralczyk liczy, że stanie się to codziennością - Myślę, ze była to dobra promocja dla naszej piłki. Gra w takiej atmosferze i na takich stadionach to jest to o co chodzi w sporcie i mamy nadzieję, że to już będzie normalnością.
Drużyna po meczu ma nocować w Kielcach, a w niedzielę po śniadaniu wrócić do Zawiercia. Tam odbędzie się rozruch pomeczowy i regeneracja sił. Potem w poniedziałek i we wtorek planowane są w sumie dwa treningu, a w środę ostatni przed meczem już w Raciborzu. Będziemy teraz głównie stawiać na odpoczynek, bo dużo nas ten mecz kosztował - przedstawia plan na najbliższe godziny Robert Góralczyk.