Zamiast Polski Polonia

Tydzień temu w środę Robert Góralczyk dowiedział się, że nie będzie już selekcjonerem reprezentacji Polski. Kilka dni później otrzymał ofertę z Polonii Bytom.

W ostatnich dniach wszystko się tak dynamicznie potoczyło, że jeszcze nie zdążyłem "być zły", że nie przedłużono ze mną umowy, a już w zasadzie otrzymałem propozycję kolejnego wyzwania - pracy z Polonią Bytom - mówi Robert Góralczyk.

Jak ocenia Pan ten półtoraroczny okres swojej pracy?
Na początku stawiałem sobie różne cele. Jednym z nich była walka o zwycięstwo w grupie eliminacyjnej, co wydawało się realne, ale na pewno niełatwe. Przeciwnicy nie byli z najwyższej półki, ale trzeba było mieć świadomość siły Ukrainek, a też Rumunia i Węgry nie były łatwymi przeciwnikami. Chcieliśmy też zbudować zespół, który mógłby walczyć z powodzeniem w kolejnych eliminacjach. Za cel stawiałem sobie też pracę nad aspektem medialnym zespołu. Nie ma szans na postęp, nawet jeśli będzie się osiągały sukcesy sportowe, jeżeli media o tym nie będą pisały. Myślę, że wiele z tym elementów udało się zrealizować poprzez ten okres mojej pracy. Brakło aspektu sportowego, czyli zwycięstwa w grupie, co zostało mi przedstawione jako argument o nieprzedłużaniu umowy. Mam nadzieję, że to, co udało nam się zrobić zostanie wykorzystane w przyszłości. Chcę też podziękować wszystkim, którzy współtworzyli tą reprezentację, czyli działaczom i trenerom klubowym, wszystkim zawodniczkom w kraju, które były zaangażowane nawet w rywalizację ligową i pomagały się przygotowywać zawodniczkom, które w reprezentacji występowały. Wiele młodych zawodniczek udało się wprowadzić do reprezentacji, co też jest sukcesem i daje nadzieje na przyszłość.

Teraz z perspektywy czasu jak Pan uważa - czego brakło naszej reprezentacji do wygrania grupy eliminacyjnej?
Wolałbym żeby oceniali to inni. Ja mam swoje przemyślenia na ten temat, ale nie chce już do tego wracać. Czegoś brakło w tych decydujących momentach w meczach z Węgierkami czy Ukrainkami. Być może brakło nam po prostu potencjału ludzkiego albo problem leżał gdzieś indziej i my tego nie dostrzegaliśmy, a ktoś inny będzie w stanie to wykorzystać. Z kolei gdyby w meczu z Węgierkami w ostatniej minucie udało się trafił do bramki to sytuacja byłaby zupełnie inna - to jest takie najbardziej obiektywne stwierdzenie, czego brakło.

Jakie najmilsze wspomnienia pozostaną w Pana pamięci?
Cały okres pracy był dla mnie bardzo udany. Wszystko można by odbierać pozytywnie aż do momentu, kiedy dowiedziałem się, ze umowa nie zostanie przedłużona, ale tą decyzję również szanuję i akceptuje. Cały okres, cała współpraca z grupą zawodniczek to była dla mnie wielka przyjemność i satysfakcja. Zwycięstwa z Ukrainą i kolejne wygrany to były radosne chwili, ale cały okres będę wspomniał bardzo miło.

Co ceni Pan wyżej – pracę z reprezentacją czy pracę w Ekstraklasie z Polonią Bytom?
Krótko rzecz ujmując - inny świat. Nawet ciężko to porównywać. Zespół ligowy i piłka męska rządzi się swoimi prawami. Możemy mieć tylko nadzieję, że piłka żeńska kiedyś będzie się starała do tego dorównać, choć nie będzie to łatwe. Mam świadomość, że wkraczam w inny świat, w inne realia i wyzwania, ale najlepiej tego ze sobą nie porównywać.

Czy teraz będzie Pan miał jeszcze jakiś kontakt z kobiecą piłką?
Nie podejrzewam, żebym dysponował na tyle czasem. Na pewno pozostanie sentyment do kobiecej piłki, bo to, co było to było piękne i na pewno zostanie w mojej pamięci. Ale teraz zaczyna się nowy rozdział i raczej poza śledzeniem wyników podejrzewam, że nie będę miał już okazji do większego zaangażowania w kobiecą piłkę.

W swojej karierze pracował Pan w futsalu, z kobietami oraz jako asystent trenera Probierza w Polonii i samodzielnie w Przeboju Wolbrom. Który okres pracy dał Panu największe doświadczenia trenerskie?
Wszystko po trochę miało wpływ. Począwszy od studiów, przez pracę na uczelni, pracę w klubach czy z młodzieżą. Każdy dzień czegoś uczy i na różnych szczeblach są różne doświadczenia i one wpływają na całokształt warsztatu trenerskiego. Natomiast wydaje się, że teraz z perspektywy pracy w Polonii najistotniejszy i najcenniejszy był okres pracy w charakterze asystenta trenera Probierza, gdyż tam miałem szansę zapoznać z tymi realiami, którymi rządzi się ekstraklasa.

Na koniec jaka według Pana przyszłość przed naszą reprezentacją ?
Życzyłbym sobie żeby ta reprezentacja osiągała jak najlepsze wyniki, bo wtedy mam nadzieję doceniony by został też wkład naszego sztabu. Najgorsze by było, gdyby tych wyników dobrych brakło, ale wierzę, że to, co uczyniliśmy będzie zwiastunem jeszcze lepszych wyników.

Robert Góralczyk selekcjoner reprezentacji Polski kobiet został w czerwcu 2009 roku, zastępując na tym stanowisku Jana Stępczaka. Wcześniej pracując z reprezentacją U-19 wywalczył historyczny awans do finałów mistrzostw Europy. Pierwszą reprezentację prowadził w 14 spotkaniach, z czego 6 wygrał, 1 zremisował a 7 przegrał, bilans bramkowy 23-26

Mecze reprezentacji pod wodzą Góralczyka:
Holandia – Polska 2:0 (towarzyski)
Polska – Ukraina 4:1 (eMŚ)
Węgry – Polska 4:2 (eMŚ)
Polska – Rumunia 2:0 (eMŚ)
Bośnia i Hercegowina – Polska 0:4 (eMŚ)
Kanada – Polska 3:0 (towarzyski)
Cypr – Polska 0:3 (towarzyski)
Rumunia – Polska 1:4 (eMŚ)
Polska – Włochy 1:5 (towarzyski)
Polska – Węgry 0:0 (eMŚ)
Polska – Bośnia i Hercegowina 1:0 (eMŚ)
Polska – Szkocja 1:2 (towarzyski)
Ukraina – Polska 3:1 (eMŚ)
Francja – Polska 5:0 (towarzyski)

Rozmawiał: Łukasz Preiss (KobiecaPilka.pl)