Mitech: Cel zrealizowany

Mitech Żywiec to jedna z nielicznych drużyn występujących w polskiej ekstralidze, która głównie opiera swoją siłę na swoich wychowankach, nie posiłkując się zawodniczkami zza granicy. Według prezesa klubu, Jana Szupiny, skupowanie piłkarek spoza kraju to droga do nikąd. Zachęcamy do lektury wywiadu ze sternikiem Mitechu przeprowadzonego przez Pawła Hetnała z serwisu SportoweBeskidy.pl

Spodziewał się Pan czegoś więcej w tym sezonie, niżeli walki o utrzymanie w ekstraklasie?

Zdawaliśmy sobie sprawę, że drugi sezon w ekstralidze będzie dla nas trudniejszy od pierwszego. Naszym celem było utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej, więc plan minimum został zrealizowany. Jesteśmy jedyną drużyną w ekstralidze, wśród tych które się utrzymały, nie podpierającą się importowanymi zawodniczkami. U nas grają jedynie Polki. Coraz częściej przychodzi nam rywalizować z zespołami, w których 40, a nawet 50 proc. składu stanowią zawodniczki z zagranicy. Nie jest to kierunek w którym powinna zmierzać polska piłka.

A czy piłkarki o dużych umiejętnościach spoza kraju nie sprawiają, że poziom sportowy Polek w tych drużynach rośnie?

Problemem w kobiecej piłce i nie tylko jest fakt, że kluby z najwyższej klasy rozgrywkowej wychowują niewielką ilość zawodniczek. Wyjątkiem może być Medyk Konin. W zupełnie odwrotnej sytuacji znajduje się mistrz Polski, Unia Racibórz. W klubie tym skupuje się najlepsze zawodniczki z kraju i także sprowadza się silne piłkarki z innych krajów. Ich druga drużyna występująca w I lidze, gdzie młodzież powinna zbierać doświadczenia, nie wygrała ani jednego meczu. W moim odczuciu jest to droga do nikąd.

Runda wiosenna zakończonego niedawno sezonu, była w wykonaniu Mitechu bardzo słaba. Z czego wynikała ta kiepska postawa zespołu?

Na tę słabą rundę w naszym wykonaniu wpływ miał szereg czynników. Czas na podsumowania przyjdzie w naszym klubie w piątek. Nie mniej, po pierwszej rundzie znani byli już spadkowicze. Na wiosnę graliśmy już praktycznie o „czapkę śliwek”, bo ani relegacja z ligi, ani podium nam nie groziło. Sezon trzeba jednak oceniać przez pryzmat dwóch rund. Cel, którym było utrzymanie, został zrealizowany.

O co w kolejnym sezonie ekstraligi będzie walczył Mitech? Są plany by mierzyć nieco wyżej niż spokojny byt w elicie?

Wszystko zależy od tego, jakim składem będziemy dysponować. Są u nas piłkarki, które w klubie grają od 8-9 sezonów i one mają w perspektywie życie rodzinne. Zawodniczki te poważnie myślą o tym, by zawiesić już „buty na kołku”. Kwestia tego czy ich następczynie, a wiec wychowanki klubu i ewentualnie zakupione piłkarki, będą w stanie unieść ciężar ekstraligi. Pod koniec czerwca będziemy już nieco mądrzejsi w tej kwestii. Treningi rozpoczynamy 4 lipca.


Więcej na portalu SportoweBeskidy.pl