Mitech: Cel zrealizowany
Spodziewał się Pan czegoś więcej w tym sezonie, niżeli walki o utrzymanie w ekstraklasie?
Zdawaliśmy sobie sprawę, że drugi sezon w ekstralidze będzie dla nas trudniejszy od pierwszego. Naszym celem było utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej, więc plan minimum został zrealizowany. Jesteśmy jedyną drużyną w ekstralidze, wśród tych które się utrzymały, nie podpierającą się importowanymi zawodniczkami. U nas grają jedynie Polki. Coraz częściej przychodzi nam rywalizować z zespołami, w których 40, a nawet 50 proc. składu stanowią zawodniczki z zagranicy. Nie jest to kierunek w którym powinna zmierzać polska piłka.
A czy piłkarki o dużych umiejętnościach spoza kraju nie sprawiają, że poziom sportowy Polek w tych drużynach rośnie?
Problemem w kobiecej piłce i nie tylko jest fakt, że kluby z najwyższej klasy rozgrywkowej wychowują niewielką ilość zawodniczek. Wyjątkiem może być Medyk Konin. W zupełnie odwrotnej sytuacji znajduje się mistrz Polski, Unia Racibórz. W klubie tym skupuje się najlepsze zawodniczki z kraju i także sprowadza się silne piłkarki z innych krajów. Ich druga drużyna występująca w I lidze, gdzie młodzież powinna zbierać doświadczenia, nie wygrała ani jednego meczu. W moim odczuciu jest to droga do nikąd.
Runda wiosenna zakończonego niedawno sezonu, była w wykonaniu Mitechu bardzo słaba. Z czego wynikała ta kiepska postawa zespołu?
Na tę słabą rundę w naszym wykonaniu wpływ miał szereg czynników. Czas na podsumowania przyjdzie w naszym klubie w piątek. Nie mniej, po pierwszej rundzie znani byli już spadkowicze. Na wiosnę graliśmy już praktycznie o „czapkę śliwek”, bo ani relegacja z ligi, ani podium nam nie groziło. Sezon trzeba jednak oceniać przez pryzmat dwóch rund. Cel, którym było utrzymanie, został zrealizowany.
O co w kolejnym sezonie ekstraligi będzie walczył Mitech? Są plany by mierzyć nieco wyżej niż spokojny byt w elicie?
Wszystko zależy od tego, jakim składem będziemy dysponować. Są u nas piłkarki, które w klubie grają od 8-9 sezonów i one mają w perspektywie życie rodzinne. Zawodniczki te poważnie myślą o tym, by zawiesić już „buty na kołku”. Kwestia tego czy ich następczynie, a wiec wychowanki klubu i ewentualnie zakupione piłkarki, będą w stanie unieść ciężar ekstraligi. Pod koniec czerwca będziemy już nieco mądrzejsi w tej kwestii. Treningi rozpoczynamy 4 lipca.