Nabrać dystansu
Z tym zamiarem nosiłem się już wcześniej, ale z racji występu w Lidze Mistrzyń chciałem doczekać do końca. Podjąłem decyzję, że jesienią nie będę prowadził zespołu, będzie go prowadził trener Jasiński, który był ze mną od 5 lat jako asystent. Będę mu z pewnością pomagał, ale jestem ograniczony czasowo i zaangażowany w inne rzeczy związane z prowadzeniem mojej firmy, które ostatnimi czasy trochę zaniedbałem. Teraz muszę troszeczkę nabrać dystansu do tego, trochę ochłonąć po tym wszystkim i zobaczymy jak to się ułoży. Zadbam o to, żeby zbudować budżet na przyszły rok i mam nadzieję, że mi się to uda, a myślę, że w lidze sobie świetnie poradzimy w tej konfiguracji, kiedy trener Jasiński będzie prowadził zespół jako "pierwszy".
Chodziły plotki o możliwości wycofania się Pana z kobiecej piłki.
Na dzień dzisiejszy to nie jest aktualne. Do końca roku na pewno wszystko jest poukładane i będziemy normalnie funkcjonować. Natomiast duży znak zapytania czy uda mi się skonstruować taki budżet, jaki bym sobie wyobrażał na przyszły sezon, żeby powalczyć o Ligę Mistrzów. To pytanie może wrócić za 3 miesiące, natomiast teraz do końca roku na pewno pracujemy wspólnie i wierzę, że będziemy skutecznie zdobywać punkty.
Gdyby w przyszłym roku przed Panem pojawiła się kolejna szansa awansu do Ligi Mistrzów, kadrę zespołu oparłby Pan bardziej na zawodniczkach z zagranicy ?
Jeżeli chodzi o polskie zawodniczki to za wielkiego wyboru już nie mamy. Żałuję Winczo, Stobby czy Sznyrowskiej, bo ta trójka wydaję mi się, że przerasta pozostałe. Natomiast reszta Polek, która jest na odpowiednim poziomie wydaje mi się, że jest u nas w klubie. Teraz odkrywamy coraz więcej zagranicznych zawodniczek i jestem bardzo zaskoczony jak łatwo można pozyskać dużo lepsze piłkarki niż nasze. My jesteśmy jakby zamknięci w swoim gronie, nie wiemy co się dzieje dalej. Przykład choćby zawodniczek z Gwinei Równikowej. Z jednej z nich zrezygnowałem, ale poleciłem ją do Katowic. Myślę, że są z niej na pewno zadowoleni. Ale jak patrzę na zawodniczkę, którą mam u siebie – Chinasę to jest ona dużo lepsza piłkarsko od wszystkich naszych zawodniczek. I biorąc pod uwagę te przykłady myślę, że gdybyśmy dobrze poszukali i dali sobie trochę czasu to jesteśmy w stanie znaleźć sporo zawodniczek na wysokim poziomie.
Analizując już na chłodno - czego zabrakło Unii w Finlandii podczas eliminacji do Ligi Mistrzów ?
Przede wszystkim zagraliśmy słabo pierwszy mecz ze Slovanem. Przyczyn może być wiele. Nikt nas np. nie poinformował, że grać będziemy na sztucznej nawierzchni. Miałem też mało czasu na to by ten zespół doprowadzić do takiego stanu, żeby on dobrze funkcjonował. Doszło 5 nowych zawodniczek do pierwszego składu i było trochę mało czasu, by dobrze zgrać zespół. Po trzecie ze Slovanem każdy myślał, że będzie łatwo bo ogrywaliśmy ich w ostatnich latach na zawołanie. Słabiej też zagrały zawodniczki środka pola – te na których zawsze nasza gra była opierana – zagraliśmy po prostu gorsze spotkanie, a dodatkowo niefortunnie nam się on ułożyło, bo kiedy zaczęliśmy kontrolować grę to straciliśmy bramkę do szatni. Konsekwencją tego była niepotrzebna nerwowość w drugiej połowie, która nie przyniosła niczego dobrego przy bardzo dobrze zorganizowanej obronie zespołu Slovana. W ostatnim meczu z Vantaa uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, aczkolwiek fiński zespół prezentował się bardzo dobrze. Mimo, że stworzyliśmy dużo więcej sytuacji, to nie udało nam się ich wykorzystać. Niewiele nam brakło, ale jednak całość zakończyła się porażką. Teraz muszę od tego odpocząć, a co będzie dalej nie chce przesądzać. Scenariuszy jest kilka. Najpierw spróbuję zrealizować ten optymistyczny, czyli stworzyć budżet na przyszły rok, który pozwoli na funkcjonowanie klubu.
Chodziły plotki o możliwości wycofania się Pana z kobiecej piłki.
Na dzień dzisiejszy to nie jest aktualne. Do końca roku na pewno wszystko jest poukładane i będziemy normalnie funkcjonować. Natomiast duży znak zapytania czy uda mi się skonstruować taki budżet, jaki bym sobie wyobrażał na przyszły sezon, żeby powalczyć o Ligę Mistrzów. To pytanie może wrócić za 3 miesiące, natomiast teraz do końca roku na pewno pracujemy wspólnie i wierzę, że będziemy skutecznie zdobywać punkty.
Gdyby w przyszłym roku przed Panem pojawiła się kolejna szansa awansu do Ligi Mistrzów, kadrę zespołu oparłby Pan bardziej na zawodniczkach z zagranicy ?
Jeżeli chodzi o polskie zawodniczki to za wielkiego wyboru już nie mamy. Żałuję Winczo, Stobby czy Sznyrowskiej, bo ta trójka wydaję mi się, że przerasta pozostałe. Natomiast reszta Polek, która jest na odpowiednim poziomie wydaje mi się, że jest u nas w klubie. Teraz odkrywamy coraz więcej zagranicznych zawodniczek i jestem bardzo zaskoczony jak łatwo można pozyskać dużo lepsze piłkarki niż nasze. My jesteśmy jakby zamknięci w swoim gronie, nie wiemy co się dzieje dalej. Przykład choćby zawodniczek z Gwinei Równikowej. Z jednej z nich zrezygnowałem, ale poleciłem ją do Katowic. Myślę, że są z niej na pewno zadowoleni. Ale jak patrzę na zawodniczkę, którą mam u siebie – Chinasę to jest ona dużo lepsza piłkarsko od wszystkich naszych zawodniczek. I biorąc pod uwagę te przykłady myślę, że gdybyśmy dobrze poszukali i dali sobie trochę czasu to jesteśmy w stanie znaleźć sporo zawodniczek na wysokim poziomie.
Analizując już na chłodno - czego zabrakło Unii w Finlandii podczas eliminacji do Ligi Mistrzów ?
Przede wszystkim zagraliśmy słabo pierwszy mecz ze Slovanem. Przyczyn może być wiele. Nikt nas np. nie poinformował, że grać będziemy na sztucznej nawierzchni. Miałem też mało czasu na to by ten zespół doprowadzić do takiego stanu, żeby on dobrze funkcjonował. Doszło 5 nowych zawodniczek do pierwszego składu i było trochę mało czasu, by dobrze zgrać zespół. Po trzecie ze Slovanem każdy myślał, że będzie łatwo bo ogrywaliśmy ich w ostatnich latach na zawołanie. Słabiej też zagrały zawodniczki środka pola – te na których zawsze nasza gra była opierana – zagraliśmy po prostu gorsze spotkanie, a dodatkowo niefortunnie nam się on ułożyło, bo kiedy zaczęliśmy kontrolować grę to straciliśmy bramkę do szatni. Konsekwencją tego była niepotrzebna nerwowość w drugiej połowie, która nie przyniosła niczego dobrego przy bardzo dobrze zorganizowanej obronie zespołu Slovana. W ostatnim meczu z Vantaa uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, aczkolwiek fiński zespół prezentował się bardzo dobrze. Mimo, że stworzyliśmy dużo więcej sytuacji, to nie udało nam się ich wykorzystać. Niewiele nam brakło, ale jednak całość zakończyła się porażką. Teraz muszę od tego odpocząć, a co będzie dalej nie chce przesądzać. Scenariuszy jest kilka. Najpierw spróbuję zrealizować ten optymistyczny, czyli stworzyć budżet na przyszły rok, który pozwoli na funkcjonowanie klubu.