Kobieca piłka wchodzi na okładki
W artykule redaktora Wojciecha Staszewskiego oprócz wypowiedzi selekcjonera Reprezentacji Polski, Romana Jaszczka, któremu poświęcony jest tytuł artykułu wypowiadają się również m.in. Sandra Sałata, Marta Woźniak i Anna Gawrońska z Medyka Konin czy Agata Tarczyńska i Anna Żelazko z mistrzowskiego zespołu Unii Racibórz.
O swoich pierwszych krokach w żeńskim futbolu ciekawie opowiada zawodniczka Medyka Konin.
Gdy ma dziesięć lat, razem z kolegami z podwórka zgłasza się do klubu KSZO w Ostrowsku Świętokrzyskim. Jest drugą dziewczynką w klubie, jeżdżą na mecze chłopięcej drużyny trampkarzy. Kiedy idzie do gimnazjum, przechodzi do juniorów, ale do klubu przychodzi pismo, że w tej kategorii wiekowej dziewczynki nie mogą grać razem z chłopakami.
Nie brakuje również kwestii problemów związanych z kobiecą piłką nożna w Polsce.
- PZPN uważa nas za sport niszowy - uważa Anna Żelazko. - Musimy być, bo tego wymagają przepisy, ale nic od siebie nie dają.
Nie co inaczej o żeńskim futbolu wypowiada się z kolei Marta Woźniak z konińskiego Medyka. - Mam 26 lat, myślę już o dzieciach. Ale na razie muszę wybierać - albo piłka, albo rodzina – mówi zawodniczka.
Krytycznie do Polskiego Związku Piki Nożnej odnosi się również sam selekcjoner reprezentacji narodowej. - Jako trener kadry wreszcie coś zarabiam, drugą nauczycielską pensje - przyznaje trener Jaszczak. - To dziesięć razy mniej niż trener męskiej drużyny ekstraklasy. Mniej niż trener chłopaków w okręgówce.
Nazwisko Patrycji Balcerzak, czołowej zawodniczki Pogoni Women Szczecin pojawia się natomiast w kontekście debiutanckiego gola jakiego chce zdobyć młoda pomocniczka Reprezentacji Polski.
Jak tylko strzeli bramkę w reprezentacji, to zarzuci koszulkę na głowę i przeleci z radości przez pół boiska. Bardzo się jej podoba, kiedy mężczyźni tak robią, odsłaniając swoją muskulaturę, i sama tak reaguje w meczach ligowych.
O swoich pierwszych krokach w żeńskim futbolu ciekawie opowiada zawodniczka Medyka Konin.
Gdy ma dziesięć lat, razem z kolegami z podwórka zgłasza się do klubu KSZO w Ostrowsku Świętokrzyskim. Jest drugą dziewczynką w klubie, jeżdżą na mecze chłopięcej drużyny trampkarzy. Kiedy idzie do gimnazjum, przechodzi do juniorów, ale do klubu przychodzi pismo, że w tej kategorii wiekowej dziewczynki nie mogą grać razem z chłopakami.
Nie brakuje również kwestii problemów związanych z kobiecą piłką nożna w Polsce.
- PZPN uważa nas za sport niszowy - uważa Anna Żelazko. - Musimy być, bo tego wymagają przepisy, ale nic od siebie nie dają.
Nie co inaczej o żeńskim futbolu wypowiada się z kolei Marta Woźniak z konińskiego Medyka. - Mam 26 lat, myślę już o dzieciach. Ale na razie muszę wybierać - albo piłka, albo rodzina – mówi zawodniczka.
Krytycznie do Polskiego Związku Piki Nożnej odnosi się również sam selekcjoner reprezentacji narodowej. - Jako trener kadry wreszcie coś zarabiam, drugą nauczycielską pensje - przyznaje trener Jaszczak. - To dziesięć razy mniej niż trener męskiej drużyny ekstraklasy. Mniej niż trener chłopaków w okręgówce.
Nazwisko Patrycji Balcerzak, czołowej zawodniczki Pogoni Women Szczecin pojawia się natomiast w kontekście debiutanckiego gola jakiego chce zdobyć młoda pomocniczka Reprezentacji Polski.
Jak tylko strzeli bramkę w reprezentacji, to zarzuci koszulkę na głowę i przeleci z radości przez pół boiska. Bardzo się jej podoba, kiedy mężczyźni tak robią, odsłaniając swoją muskulaturę, i sama tak reaguje w meczach ligowych.