Znów piszą o kobiecej piłce

W ubiegłym tygodniu przytoczyliśmy naszym czytelniczką fragmenty artykułu z magazynu "Wysokie Obcasy" o kobiecej piłce nożnej. Wówczas to pomimo rozpoczynających się w tamtym okresie męskich Mistrzostw Europy 2012 na okładce magazynu będącego dodatkiem do Gazety Wyborczej znalazła się Natalia Pakulska. Tym razem obszerny reportaż o kulisach kobiecego futbolu autorstwa Anny Frankowskiej ukazał się na lifestylowej platformie iWoman.pl

- Krytykują ci, którzy nie widzieli kobiet na boisku - mówi kierownik Unii Racibórz, Grzegorz Frankowski w kontekście niesfornych kibiców przez których na boiskach można usłyszeć krzyki "Baby do garów! Nie w piłkę kopać." - A one grają bardzo dobrze. Na poziomie ligowym jest wiele piłkarek lepszych technicznie do facetów – chwali polskie miłośniczki futbolu Frankowski.

Do niemiłych okrzyków przyzwyczaiła się już większość zawodniczek trenujących piłkę nożna. Miłe to nie jest, ale co robić. Gramy dalej - komentuje Aleksandra Janicka z AZS'u Wrocław. Wiadomo, że faceci są silniejsi, bardziej wytrzymali, wyżej skaczą, mocniej strzelają. Siłę fizyczną dostali od natury. Ale my za to gramy z pasją! - zapewnia zawodniczka która brała ostatnio udział w plebiscycie na Najpiękniejszą Sportsmenkę Dolnego Śląska.
W jej drużynie podobnie jak w innych klubach Ekstraligi występują zawodniczki z całej Polski. Mają od 16 lat do 31 lat. Ola jest z Radomia, Marysia z Nowego Sącza, Ania Bocian z Olsztyna. To też nas trzyma, żeby grać. AZS jest jak nasza druga rodzina. Każda może na siebie liczyć i na najstarszą, i na najmłodszą.

Polskie realia do niemieckich próbuje porównywać z kolei napastniczka Reprezentacji Polski, Agnieszka Winczo. - W Niemczech mamy dostęp do sześciu boisk treningowych - mówi zawodniczka. - Zapewnione jest świetne zaplecze medyczne. Mamy szkołę językową. Gdy w Polsce jest święto, a my nie możemy jechać do domu, zapraszają nas na uroczysty obiad. Na zgrupowania jeździmy za granicę, byłyśmy na przykład na Majorce - dodaje niemalże trzydziestoletnia zawodniczka.

Dzień byłej piłkarki Unii Racibórz a obecnie najlepszej strzelczyni BV Cloppenburg nie wygląda jednak jak z bajki. Musi pogodzić intensywne treningi z nauką języka niemieckiego, a także pracą. Wstaje o świcie, w biurze, w którym pracuje jest o 8, potem szkoła, trening, zajęcia. Dopiero o godzinie 22 mają wolne i wtedy mogą usiąść do nauki.

Małym światełkiem w tunelu do promocji kobiecej piłki nożnej może być 2017 rok. Dlaczego właśnie on? Ponieważ Polska rozpoczęła ubieganie o zorganizowanie u siebie kobiecych Mistrzostw Europy, które odbędą się dokładnie za pięć lat - Dostaliśmy 150 punktów za stadiony i infrastrukturę - cieszy Grzegorz Frankowski. - Poza tym na pewno ważne jest to, że teraz jesteśmy gospodarzami Euro 2012. Oczywiście potrzebni są również działacze, którzy będą za tym lobbować w UEFA. Ale trzymajmy kciuki, być może się uda. Wtedy będziemy mieli kolejne święto piłki nożnej, tym razem w wydaniu kobiecym.