Niepokonana Unia Racibórz
Szlagierowy pojedynek Unii Racibórz z Medykiem Konin był już trzecią rywalizacją tych zespołów w okresie ostatnich trzech miesięcy. Dwa poprzednie spotkania zakończyły się zwycięstwem Unitek w stosunku 3:1. Tym razem również było podobnie.
Podopieczne trenera Remigiusza Trawińskiego pomimo iż nie zachwyciły swoją grą to bez większych problemów poradziły sobie ze swoim odwiecznym rywalem wygrywając 3:0. Piłkarką z Wielkopolski nie pomogło nawet wystawienie w pierwszym składzie nastoletniej Ewy Pajor, która zamieniła reprezentacyjne przygotowania kadry U-17 na ligowe spotkanie z Unitkami. Po stronie Mistrzyń Polski dwa gole zdobyła natomiast niezawodna Chinasa Okoro Gloria. Królowa strzelczyń z ubiegłego sezonu nadal prowadzi w tej klasyfikacji ponieważ w dwóch spotkania strzeliła już cztery gole.
Na trybunach w Raciborzu pojawili się między innymi przedstawiciele niemieckiego VfL Wolfsburg z którym Unia zmierzy się w ramach 1/16 rozgrywek Ligi Mistrzyń.
Roczne doświadczenie na boiskach Ekstraligi kobiet skrupulatnie wykorzystał z kolei KKP Bydgoszczy. Ubiegłoroczny beniaminek przed inauguracją sezonu na własnym boisku liczył na pewne zwycięstwo nad krakowskim AZS UJ. Tak też się stało.
Podopiecznym trenera Remigiusza Kusia udało się przełamać złą passe braku zwycięstw na własnym boisku trwającą już niemalże rok bo od 4 września 2011. W Bydgoskim spotkaniu jako sędzia główna Ekstraligi zadebiutowała Michalina Diaków z Kolegium Sędziów Konińskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Była zawodniczka Medyka Konin stała się jednocześnie najmłodszą sędzią na najwyższym szczeblu kobiecych rozgrywek w Polsce.
Swój debiut w Ekstralidze podczas spotkania GOSiRek Piaseczno z Górnikiem Łęczna zaliczyła także inna arbiter, Diana Czerska-Kurek. Sędzia z Białegostoku łatwego zadania jednak nie miała. Mecz, który na dobrą sprawę rozpoczął się nie od gwizdka sędzi ale od trafienia napastniczki GOSiRek w okolicach trzydziestej sekundy spotkania miał bardzo szybki i intensywny przebieg. Bardziej dociekliwi mogli nawet zauważyć iż sędzia prowadząca spotkanie w pewnym momencie zgubiła nawet swój związkowy emblemat. Szybki przebieg wydarzeń zaowocował nie tylko natychmiastową odpowiedzią Górniczek w postaci bramki, ale sprawił również iż po pewnym czasie obie drużyny postanowiły walczyć już nie tylko pomiędzy sobą ale także z panią arbiter, która mimo wszystko poprawnie starała się wykorzystać swoje obowiązki.
Emocji nie brakowało również we Wrocławiu gdzie miejscowe akademiczki podejmowały Pogoń Women Szczecin. Jak się okazało przed tym meczem to nie Górnik Łęczna czy AZS PSW Biała Podlaska lecz właśnie szczecińska Pogoń stała się drużyną która do tego rocznych rozgrywek przystąpiła w najbardziej zmienionym składzie.
Womenki ostatni raz z AZS'em zmierzyły się 19 maja. Z podstawowego składu szczecinianek na tamten mecz - teraz we Wrocławiu wstąpiły tylko cztery z nich. Były to Joanna Pałszewska, Daria Kasperska, Nataly Barlage oraz Jolanta Siwińska. Dodatkowo swój pierwszy oficjalny mecz w barwach Womenek rozegrała doświadczona Nigeryjka, Kikelomo Ajayi. Warto jeszcze wspomnieć o jedej postaci z obecnego składu trenera Mariusza Misiury, tzn. Raymondzie Kudyte. Litwinka, będąca najstarszą zawodniczką całej ligi w mienioną sobotę zagrała jako... środkowa napastniczka. Na tej pozycji 37-letnia zawodniczka została wystawiona pierwszy raz od wielu, wielu lat. Co więcej, Kudyte udało się nawet strzelić jednego z dwóch goli, które padły w meczu. A kto strzelił drugiego? Zawodniczka, której nie było jeszcze na świecie gdy Raymonda Kudyte debiutowała w seniorskiej Reprezentacji Litwy, 19-letnia Anita Piekarek.
Z kolei w jednym niedzielnym meczu będącym zwieńczeniem 2. kolejki rozgrywek o mistrzostwo Ekstraligi również było można zauważyć jeden niecodzienny widok. W bramce AZS PSW Biała Podlaska pierwszy raz od dłuższego czasu nie wystąpiła doświadczona Edyta Kanclerz lecz pozyskana latem ze Sztormu Gdynia, osiemnastu letnia Angelika Pawelczyk. Nowa golkiperka bielskiej drużyny w swoim ligowym debiucie zachowała czyste konto a jej drużyna bezbramkowo zremisowała z Mitechem Żywiec. Przez występ pomiędzy słupkami młodej Pawelczyk, trener Marcin Kasprowicz pierwszy raz od półtora roku na ławce rezerwowych posadził Edytę Kanclerz. Doświadczona bramkarka pojawiła się jednak pod koniec spotkania w Żywcu zastępując w ataku Annę Puk. Kto wie, może trener Kasprowicz ma jeszcze zamiar sprawdzić co 33-letnia zawodniczka pamięta z czasów gry właśnie na tej pozycji?
AZS Wrocław - Pogoń Women Szczecin 0:2 (0:0)
Raimonda Kudyte (68), Anita Piekarek (74)
Womenki już w pierwszych czterdziestu pięciu minutach dzięki stałym fragmentom gry mogły rozstrzygnąć o losach mecz. Za każdym razem minimalnie brakowało im jednak celności bądź na drodze futbolówki zmierzającej do bramki stawała poprzeczka. Niezwykle aktywna był Anya Alekperova jednak jej strzały z dystansu oprócz tego że mogły napędzić stracha miejscowej defensywnie nie okazywały się bardzo groźne. Dla obrazu całego spotkania kluczowa była wieć druga połowa. Już na początku tej części gry za drugą żółtą kartkę boisko musiała opuścić wspomiana Alekperova. Osłabienie zadziałało mobilizująco na szczeciński zespół czego efektem była bramka Raimondy Kudyte zdobyta głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Darii Kasperskiej. Kilka minut później po zagraniu Jolanty Siwińskiej o losach mecz zadecydowała debiutancka bramka Anity Piekarek.
KKP Bydgoszcz - AZS UJ Kraków 3:0 (1:0)
Karolina Pancek (20), Natalia Makowska (48), Dorota Krychowiak (90)
Obie ekipy do sobotniego spotkania przystąpiły wyjątkowo zmobilizowane. Gospodynie liczyły na efektowne zwycięstwo a krakowski beniaminek, po porażce w pierwszej kolejce z Medykiem Konin (0:2) doskonale wiedział że jeśli ma szukać ekstraligowych punktów to musi to robić właśnie w takich meczach jak ten. Pierwszy gol padł za sprawą Karoliny Pancek. Bydgoska pomocniczka oddała silny strzał z 16 metrów a piłka po odbiciu się od poprzeczki wyglądała w bramce. Przed przerwą doskonałą okazję do podwyższenia wyniki strzałem z rzutu wolnego miała Joanna Daleszczyk ale po jej uderzeniu futbolówka wyglądała na poprzeczce. W drugiej odsłonie po zagraniu nowej w szeregach KKP, Dominiki Machnackiej występującej wcześniej w Medyku Konin gola zdobyła Natalia Makowska. Tuż przed końcem spotkania trzeciego gola zdobyła powracająca po kontuzji Dorota Krychowiak.
Unia Racibórz - Medyk Konin 3:0 (2:0)
Chinasa Okoro Gloria (26, 86), Patrycja Wiśniewska (16)
Kolejny raz swoją dominacje w polskiej lidze udowodniła maszyna stworzona przez Remigiusza Trawińskiego. Zespół Unii Racibórz pomimo iż nie zachwycił swoją grą to potrafił pewnie wygrać różnicą aż trzech bramek. Pierwszy raz golkiperka gości, Anna Szymańska została pokonana przez Patrycję Wiśniewską. Po rzucie rożnym główkowała Gloria Chinasa a Wiśniewska zmieniła tor lotu piłki ten sposób że futbolówka wylądowała w siatce rywalek. Dziesięć minut później Mistrzynie Polski egzekwowały kolejny stały fragment gry który zakończył się golem. Natalia Chudzik z rzutu wolnego dośrodkowała piłkę w pole karne a Chinasa głową podwyższyła wynik spotkania. Piłkarki z Konina także miały swoje okazje strzeleckie za sprawą Anny Gawrońskiej czy Sandry Lichtenstein ale za każdym razem w wyśmienicie w bramce spisywała się Daria Antończyk. Ostatnia bramka również padła po zagraniu z rzutu wolnego. Wrzutkę Hanny Konsek wykorzystała Chinasa.
GOSiRki Piaseczno - Górnik Łęczna 1:1 (1:1)
Marta stodulska (1) - Olha Zubczyk (4)
Mecz w Piasecznie miał bardzo gorący wymiar. Już kilka sekund po rozpoczęciu spotkania w sytuacji sam na sam z reprezentacyjną bramkarką, Katarzyną Kiedrzynek znalazła się Marta Stodulska i ligowy beniaminek wyszedł na jednobramkowe prowadzenie. Podobnie jak w poprzednim meczu GOSiRek z Unią Racibórz korzystny wynik nie utrzymał się jednak długo. W 4. minucie bramkarka gospodyń Kaja Ożgo sparowała uderzenie kapitan Górniczek, Anny Snzyrowskiej. Futbolówka natychmiast znalazła się jednak pod nogami Olhy Zubczyk a ta bez wahania doprowadziła do wyrównania. Więcej bramek w tym spotkaniu już nie padło a w samej końcówce meczu drugą żółtą kartkę obejrzała pomocniczka GOSiRek, Beata Janicka. Taki rezultat mógł zadowolić zespół z Piaseczna ale dla rewelacji ubiegłego sezonu z Łęcznej bardziej oznaczał utratę dwóch punktów niż zyskanie jednego. O walce jaka toczyła się w Piasecznie świadczy nawet fakt iż sędzia prowadząca spotkanie aż osiem razy wyciągała żółty kartonik.
Mitech Żywiec - AZS Biała Podlaska 0:0
Niedzielny remis był dla AZS PSW Biała Podlaska drugim nierozstrzygniętym spotkaniem w tym sezonie a dla jego rywalek czyli Mitechu Żywiec drugim meczem bez strzelonego gola. Pomimo remisu bielskie piłkarki wracały z Żywca zadowolone ponieważ na trudnym terenie rywalek wiosną przegrały 1:0. Teraz taki wynik także był możliwy bo zarówno Mitech jak i AZS miał swoje okazje strzeleckie. Jak się później okazało żadna z nich nie została zamieniona na zwycięską bramkę. - Wynik 0:0 rzeczywiście jest dla nas satysfakcjonujący - mówił po meczu dla Dziennika Wschodniego, trener gości Marcin Kasprowicz. - Przed nami mecz u siebie z utytułowanym AZS Wrocław i zawalczymy w nim o zwycięstwo - zapowiedział szkoleniowiec.
Podopieczne trenera Remigiusza Trawińskiego pomimo iż nie zachwyciły swoją grą to bez większych problemów poradziły sobie ze swoim odwiecznym rywalem wygrywając 3:0. Piłkarką z Wielkopolski nie pomogło nawet wystawienie w pierwszym składzie nastoletniej Ewy Pajor, która zamieniła reprezentacyjne przygotowania kadry U-17 na ligowe spotkanie z Unitkami. Po stronie Mistrzyń Polski dwa gole zdobyła natomiast niezawodna Chinasa Okoro Gloria. Królowa strzelczyń z ubiegłego sezonu nadal prowadzi w tej klasyfikacji ponieważ w dwóch spotkania strzeliła już cztery gole.
Na trybunach w Raciborzu pojawili się między innymi przedstawiciele niemieckiego VfL Wolfsburg z którym Unia zmierzy się w ramach 1/16 rozgrywek Ligi Mistrzyń.
Roczne doświadczenie na boiskach Ekstraligi kobiet skrupulatnie wykorzystał z kolei KKP Bydgoszczy. Ubiegłoroczny beniaminek przed inauguracją sezonu na własnym boisku liczył na pewne zwycięstwo nad krakowskim AZS UJ. Tak też się stało.
Podopiecznym trenera Remigiusza Kusia udało się przełamać złą passe braku zwycięstw na własnym boisku trwającą już niemalże rok bo od 4 września 2011. W Bydgoskim spotkaniu jako sędzia główna Ekstraligi zadebiutowała Michalina Diaków z Kolegium Sędziów Konińskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Była zawodniczka Medyka Konin stała się jednocześnie najmłodszą sędzią na najwyższym szczeblu kobiecych rozgrywek w Polsce.
Swój debiut w Ekstralidze podczas spotkania GOSiRek Piaseczno z Górnikiem Łęczna zaliczyła także inna arbiter, Diana Czerska-Kurek. Sędzia z Białegostoku łatwego zadania jednak nie miała. Mecz, który na dobrą sprawę rozpoczął się nie od gwizdka sędzi ale od trafienia napastniczki GOSiRek w okolicach trzydziestej sekundy spotkania miał bardzo szybki i intensywny przebieg. Bardziej dociekliwi mogli nawet zauważyć iż sędzia prowadząca spotkanie w pewnym momencie zgubiła nawet swój związkowy emblemat. Szybki przebieg wydarzeń zaowocował nie tylko natychmiastową odpowiedzią Górniczek w postaci bramki, ale sprawił również iż po pewnym czasie obie drużyny postanowiły walczyć już nie tylko pomiędzy sobą ale także z panią arbiter, która mimo wszystko poprawnie starała się wykorzystać swoje obowiązki.
Emocji nie brakowało również we Wrocławiu gdzie miejscowe akademiczki podejmowały Pogoń Women Szczecin. Jak się okazało przed tym meczem to nie Górnik Łęczna czy AZS PSW Biała Podlaska lecz właśnie szczecińska Pogoń stała się drużyną która do tego rocznych rozgrywek przystąpiła w najbardziej zmienionym składzie.
Womenki ostatni raz z AZS'em zmierzyły się 19 maja. Z podstawowego składu szczecinianek na tamten mecz - teraz we Wrocławiu wstąpiły tylko cztery z nich. Były to Joanna Pałszewska, Daria Kasperska, Nataly Barlage oraz Jolanta Siwińska. Dodatkowo swój pierwszy oficjalny mecz w barwach Womenek rozegrała doświadczona Nigeryjka, Kikelomo Ajayi. Warto jeszcze wspomnieć o jedej postaci z obecnego składu trenera Mariusza Misiury, tzn. Raymondzie Kudyte. Litwinka, będąca najstarszą zawodniczką całej ligi w mienioną sobotę zagrała jako... środkowa napastniczka. Na tej pozycji 37-letnia zawodniczka została wystawiona pierwszy raz od wielu, wielu lat. Co więcej, Kudyte udało się nawet strzelić jednego z dwóch goli, które padły w meczu. A kto strzelił drugiego? Zawodniczka, której nie było jeszcze na świecie gdy Raymonda Kudyte debiutowała w seniorskiej Reprezentacji Litwy, 19-letnia Anita Piekarek.
Z kolei w jednym niedzielnym meczu będącym zwieńczeniem 2. kolejki rozgrywek o mistrzostwo Ekstraligi również było można zauważyć jeden niecodzienny widok. W bramce AZS PSW Biała Podlaska pierwszy raz od dłuższego czasu nie wystąpiła doświadczona Edyta Kanclerz lecz pozyskana latem ze Sztormu Gdynia, osiemnastu letnia Angelika Pawelczyk. Nowa golkiperka bielskiej drużyny w swoim ligowym debiucie zachowała czyste konto a jej drużyna bezbramkowo zremisowała z Mitechem Żywiec. Przez występ pomiędzy słupkami młodej Pawelczyk, trener Marcin Kasprowicz pierwszy raz od półtora roku na ławce rezerwowych posadził Edytę Kanclerz. Doświadczona bramkarka pojawiła się jednak pod koniec spotkania w Żywcu zastępując w ataku Annę Puk. Kto wie, może trener Kasprowicz ma jeszcze zamiar sprawdzić co 33-letnia zawodniczka pamięta z czasów gry właśnie na tej pozycji?
AZS Wrocław - Pogoń Women Szczecin 0:2 (0:0)
Raimonda Kudyte (68), Anita Piekarek (74)
Womenki już w pierwszych czterdziestu pięciu minutach dzięki stałym fragmentom gry mogły rozstrzygnąć o losach mecz. Za każdym razem minimalnie brakowało im jednak celności bądź na drodze futbolówki zmierzającej do bramki stawała poprzeczka. Niezwykle aktywna był Anya Alekperova jednak jej strzały z dystansu oprócz tego że mogły napędzić stracha miejscowej defensywnie nie okazywały się bardzo groźne. Dla obrazu całego spotkania kluczowa była wieć druga połowa. Już na początku tej części gry za drugą żółtą kartkę boisko musiała opuścić wspomiana Alekperova. Osłabienie zadziałało mobilizująco na szczeciński zespół czego efektem była bramka Raimondy Kudyte zdobyta głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Darii Kasperskiej. Kilka minut później po zagraniu Jolanty Siwińskiej o losach mecz zadecydowała debiutancka bramka Anity Piekarek.
KKP Bydgoszcz - AZS UJ Kraków 3:0 (1:0)
Karolina Pancek (20), Natalia Makowska (48), Dorota Krychowiak (90)
Obie ekipy do sobotniego spotkania przystąpiły wyjątkowo zmobilizowane. Gospodynie liczyły na efektowne zwycięstwo a krakowski beniaminek, po porażce w pierwszej kolejce z Medykiem Konin (0:2) doskonale wiedział że jeśli ma szukać ekstraligowych punktów to musi to robić właśnie w takich meczach jak ten. Pierwszy gol padł za sprawą Karoliny Pancek. Bydgoska pomocniczka oddała silny strzał z 16 metrów a piłka po odbiciu się od poprzeczki wyglądała w bramce. Przed przerwą doskonałą okazję do podwyższenia wyniki strzałem z rzutu wolnego miała Joanna Daleszczyk ale po jej uderzeniu futbolówka wyglądała na poprzeczce. W drugiej odsłonie po zagraniu nowej w szeregach KKP, Dominiki Machnackiej występującej wcześniej w Medyku Konin gola zdobyła Natalia Makowska. Tuż przed końcem spotkania trzeciego gola zdobyła powracająca po kontuzji Dorota Krychowiak.
Unia Racibórz - Medyk Konin 3:0 (2:0)
Chinasa Okoro Gloria (26, 86), Patrycja Wiśniewska (16)
Kolejny raz swoją dominacje w polskiej lidze udowodniła maszyna stworzona przez Remigiusza Trawińskiego. Zespół Unii Racibórz pomimo iż nie zachwycił swoją grą to potrafił pewnie wygrać różnicą aż trzech bramek. Pierwszy raz golkiperka gości, Anna Szymańska została pokonana przez Patrycję Wiśniewską. Po rzucie rożnym główkowała Gloria Chinasa a Wiśniewska zmieniła tor lotu piłki ten sposób że futbolówka wylądowała w siatce rywalek. Dziesięć minut później Mistrzynie Polski egzekwowały kolejny stały fragment gry który zakończył się golem. Natalia Chudzik z rzutu wolnego dośrodkowała piłkę w pole karne a Chinasa głową podwyższyła wynik spotkania. Piłkarki z Konina także miały swoje okazje strzeleckie za sprawą Anny Gawrońskiej czy Sandry Lichtenstein ale za każdym razem w wyśmienicie w bramce spisywała się Daria Antończyk. Ostatnia bramka również padła po zagraniu z rzutu wolnego. Wrzutkę Hanny Konsek wykorzystała Chinasa.
GOSiRki Piaseczno - Górnik Łęczna 1:1 (1:1)
Marta stodulska (1) - Olha Zubczyk (4)
Mecz w Piasecznie miał bardzo gorący wymiar. Już kilka sekund po rozpoczęciu spotkania w sytuacji sam na sam z reprezentacyjną bramkarką, Katarzyną Kiedrzynek znalazła się Marta Stodulska i ligowy beniaminek wyszedł na jednobramkowe prowadzenie. Podobnie jak w poprzednim meczu GOSiRek z Unią Racibórz korzystny wynik nie utrzymał się jednak długo. W 4. minucie bramkarka gospodyń Kaja Ożgo sparowała uderzenie kapitan Górniczek, Anny Snzyrowskiej. Futbolówka natychmiast znalazła się jednak pod nogami Olhy Zubczyk a ta bez wahania doprowadziła do wyrównania. Więcej bramek w tym spotkaniu już nie padło a w samej końcówce meczu drugą żółtą kartkę obejrzała pomocniczka GOSiRek, Beata Janicka. Taki rezultat mógł zadowolić zespół z Piaseczna ale dla rewelacji ubiegłego sezonu z Łęcznej bardziej oznaczał utratę dwóch punktów niż zyskanie jednego. O walce jaka toczyła się w Piasecznie świadczy nawet fakt iż sędzia prowadząca spotkanie aż osiem razy wyciągała żółty kartonik.
Mitech Żywiec - AZS Biała Podlaska 0:0
Niedzielny remis był dla AZS PSW Biała Podlaska drugim nierozstrzygniętym spotkaniem w tym sezonie a dla jego rywalek czyli Mitechu Żywiec drugim meczem bez strzelonego gola. Pomimo remisu bielskie piłkarki wracały z Żywca zadowolone ponieważ na trudnym terenie rywalek wiosną przegrały 1:0. Teraz taki wynik także był możliwy bo zarówno Mitech jak i AZS miał swoje okazje strzeleckie. Jak się później okazało żadna z nich nie została zamieniona na zwycięską bramkę. - Wynik 0:0 rzeczywiście jest dla nas satysfakcjonujący - mówił po meczu dla Dziennika Wschodniego, trener gości Marcin Kasprowicz. - Przed nami mecz u siebie z utytułowanym AZS Wrocław i zawalczymy w nim o zwycięstwo - zapowiedział szkoleniowiec.