Sport niszowy, niepotrzebny...

Piłka nożna kobiet wkracza na salony.

Pisząc, że rozgrywki kobiet pozostają w cieniu męskiej rywalizacji skłamalibyśmy. Mimo szczerych chęci osób związanych z damską piłką, kobieca rywalizacja wciąż jest pomijana, nie traktuje jej się całkiem serio. Im bardziej na zachód, hmmm... wschód zresztą też, tym damski futbol jest popularniejszy. Możemy w sumie zaryzykować stwierdzenie, że popularny jest wszędzie, tylko nie u nas.

PZPN patrzy na kobiety z przymrożeniem oka. Formuła rozgrywek, zdaniem wszystkich, tylko nie związku, jest fatalna. W Ekstraklasie gra jedynie 10 zespołów, więc najmniejszy błąd rzutuje na miejsce w tabeli. Ten sezon jest 34. sezonem rozgrywek. Piłkarki Czarnych Sosnowiec, aż 12-krotnie zdobyły tytuł Mistrzyń Polski, 8 tytułów ma wrocławski AZS. A! I jest ktoś jeszcze. Drużyna, która od 2003 roku nie schodzi z podium, ale wciąż pozostaje bez mistrzostwa – Medyk Konin. Tekst jednak nie będzie o nich. Drodzy Państwo, poznajcie Mistrzynie Polski, na tronie nieprzerwanie od 2009 roku: piłkarki Unii Racibórz.

Zespół, jak dobre hiszpańskie wino. Z sezonu na sezon dojrzewa, zbiera doświadczenie. Nie ma rewolucji w składzie, sprzedawania, kupowania na potęgę. Krok po kroku drużyna nabiera doświadczenia. Wystarczy powiedzieć, że od roku grają w niezmienionym składzie, a od pięciu lat trenują w ten sam, wypracowany przez siebie sposób. Antończyk, Krupa, Jaszek i Wieczorek są wychowankami, dwie ostatnie mają dopiero 16 lat, a już zdążyły zaliczyć pierwsze minuty w Ekstralidze.

Ofensywa drużyny przypomina armatkę, z której strzela się z prędkością światła.
Sezon 08/09 78-11
Sezon 09/10 84-12
Sezon 10/11 82-7
Sezon 11/12 85-8
to bilans bramkowy z mistrzowskich sezonów.

Na początku czarowała Patrycja Wiśniewska, chwilę później Anna Sznyrowska. W kolejnym sezonie nie do zastąpienia była Agnieszka Winczo i Anna Żelazko. Od roku, na murawie raciborskiego OSiR-u czaruje Chinasa Okoro Gloria. Jest jedyną zawodniczką, która wychyla się ponad drużynę i nie ze względu na kolor skóry, a przez swoje ponadprzeciętne umiejętności. Trener określa ją mianem „perły”. Dostosował już taktykę pod Nigeryjkę.

Remigiusz Trawiński, człowiek instytucja dla kobiecej piłki w Polsce. W 2000 roku za namową córek, jako ówczesny prezes Unii stworzył kobiecą sekcję piłkarską. Drużyna długo „kopała w mur” i systematycznie powiększała skład. W 2002 roku RKP Rybnik wycofało się z rozgrywek II ligi, a Raciborzanki korzystając z okazji zajęły miejsce pobliskiego zespołu, dokooptowując do zespołu m.in. Hannę Konsek. Wtedy zaczęły się schody. W 60-tysięczne miasto musiało skonfrontować się z problemami trapiącymi damski futbol, w tym największym- brakiem zainteresowania tym sportem.

Zostawmy na chwilę RTP i przenieśmy się na zachód. W Niemczech rok temu zorganizowano Mistrzostwa Świata Kobiet w piłce nożnej. Liczby mówią same za siebie. Na promocję damskiego futbolu, w zeszłym roku nasi sąsiedzi wydali 19,3 mln euro. Sądząc po rezultatach, było warto. Wszystkie 32 spotkania turnieju pokazywała telewizja publiczna. Mecz otwarcia Niemcy-Kanada oglądało 15 milionów osób, tj 60% włączonych w tym czasie telewizorów. Spotkania bez gospodarzy mogły liczyć na 20-26 procentową oglądalność. Finałowe starcie Japonek z Amerykanami zobaczyło 15,3 mln naszych sąsiadów. Podczas turnieju trybuny zostały wypełnione w 80% procentach. Niemcy polubili damską piłkę, zresztą nie tylko oni, Francuzi, Anglicy, Kanadyjczycy, Azjaci (szczególnie Japończycy) również, tylko u nas jakoś o tym się nie mówi.

Dlaczego? Co przekłada się na słabe zainteresowanie w Polsce?
Brak wsparcia Ministerstwa! Wiadomo, nie ma kasy na niszowy sport, a bez kasy sport dalej będzie niszowy, więc koło się zamyka. Dzięki dotacjom miasta i lokalnym firmom zespół nie boi się o swój byt.
Ale zaraz, zaraz... Przecież to nie z powodu państwowych pieniędzy interesujemy się naszymi kochanymi ligowcami. To może grają gorzej niż faceci! Spójrzmy na ranking FIFA. Ponad 20 miejsc różnicy. To tak, jakby porównywać klasę męskiej drużyny Holandii (8.) z Algierią (28.).

No więc co stoi na przeszkodzie, aby damską piłką zainteresowało się szersze grono kibiców?
- Nawet gdyby nasza piłka miała status złotej, to i tak nikt nie wyłożyłby na jej promocję, sami musimy o to dbać. - ocenia Trawiński i coś o tym wie, bo gdy powołał do życia Unitki został ich trenerem, a także sponsorem. Ściślej, na klub kasę łoży „Bruki Trawiński”. Regionalna TVP coraz chętniej pokazuje bramki Joanny Wróblewskiej, czy genialne zagrania Chinasy i Żelazko. Jeszcze cztery lata wcześniej wydawało się, że Polsat będzie partnerem damskiego futbolu, jednak stacja nie zdecydowała się na podpisanie stosownych umów.

- W maju po raz pierwszy transmitowaliśmy piłkę nożną kobiet. Mecz ligowy AZS Wrocław - Medyk Konin cieszył się zaskakująco wysoką oglądalnością. To zadecydowało, że postanowiliśmy przeprowadzić transmisję z meczu AZS - PAOK. Piłka nożna kobiet jest już doskonałym produktem m.in. w Niemczech czy w Skandynawii i do takiego modelu zamierzamy dążyć. - Marian Kmita, dyrektor Polsatu Sport (wrzesień 2008).

O ile ligową szarzyznę postawiono regionalnym oddziałom TVP, o tyle mecze w Lidze Mistrzyń wzbudzały coraz większe zainteresowanie. W sezonie 2008/09 Raciborzanki zagrały pierwszy mecz pod egidą UEFA. Na trybunach rekord frekwencji na meczu piłki nożnej kobiet, bite 4200 widzów, przed telewizorami cały Śląsk i... 1-3 w plecy, z łatwym do ogrania SV Neulengbach. Rewanż potraktowano jak formalność i mimo że zespół Trawińskiego wygrał 1-0 to i tak musiał przełożyć walkę w europejskich pucharach, tak jak nasi ligowcy, o kolejny rok. Po paśmie sukcesów na własnym podwórku, los zadecydował, że Unitki w następnym podejściu do Champions League zmierzą się z silnym Brondby IF. Publiczna licząc na duże zainteresowanie meczem transmitowała go już w TVP Sport, jednak Unitki znowu dały ciała, tym razem okazały się nieznacznie gorsze od rywalek odpadając przez mniej korzystny bilans bramkowy.







Po reorganizacji europejskiego pucharu, w sezonie 2011/12, RTP musiało przebrnąć przez grupę eliminacyjną. Po porażce ze Slovanem Bratyslawa 1-0, rozgromieniu Ade Velipoje 8-0 i remisie 1-1 z PK-35 Vantaa Raciborzanki musiały opłakiwać trzecie miejsce w grupie, zarzekały się, że w następnym sezonie dadzą z siebie jeszcze więcej i udowodnią, że turniej w Finlandii był wypadkiem przy pracy. Tak zresztą się stało się. Miesiąc temu, mecze grupy 4. rozegrano na Słowacji. Nasze piłkarki wzięły rewanż na Slovanie (5-0), takim samym wynikiem zakończyły mecz z FC Bobruchanką oraz rozgromiły Ekonomist 7-1.



Spotkania za naszą południową granicą rozbudziły apetyty kibiców, jednak losowanie w Nyonie nie było łaskawe. W 1/16 Mistrzynie Polski trafiły na VfL Wolfsburg, jedną z czołowych europejskich ekip. W innej parze Panie z londyńskiego Arsenalu zagrają z Barcą. Wracając do Unitek, rywal ciężki, lecz do przejścia. W kolejnej fazie powinno być... łatwiej, bo tam czeka drużyna z pary BIIK (Kazachstan) z Roa Fotball Elite (Norwegia).
- Odczuwam respekt przed dwiema drużynami: Ol. Lyon i 1. FCC Tubine Potsdam, z każdą inną drużyną jesteśmy w stanie wygrać. Wolfsburg jest mocny, jednak graliśmy z nimi towarzysko już dwukrotnie i wiemy o nich bardzo dużo. Jeszcze z nimi nie przegraliśmy i tego będziemy się trzymać. - komentował Trawiński.

Dwumeczem już kilka minut po losowaniu zainteresował się Eurosport. Kluby doszły do porozumienia z nadawcą i już 27 września o 16:00 zobaczymy bezpośrednią relację z Raciborza. Prezes/Trener/Sponsor wie, że nie bije się już tylko o pieniądze. Tu w grę wchodzi medialność klubu, dlatego zdecydował, że wstęp na mecz będzie... darmowy! Czy doczekamy się nowego rekordu frekwencji?

(Mateusz Kuźniar)