Doping kibiców nie wystarczył
27 września w Raciborzu, w pierwszym meczu fazy pucharowej Ligi Mistrzów Unitki spotkały się z VfL Wolfsburg. Przegrały 5:1. Od samego początku to właśnie niemiecki zespół, choć po raz pierwszy zagrał w Lidze Mistrzów, był faworytem. U naszych zachodnich sąsiadów kobiecy futbol stoi bowiem na bardzo wysokim poziomie. Niemki wielokrotnie zdobywały mistrzostwo świata i Europy.
Jednak dotychczasowe sukcesy raciborzanek rozbudziły nadzieję na to, że Unitki są w stanie osiągnąć sukces. Jak burza przeszły eliminacje do fazy pucharowej, pokonując wszystkich przeciwników. W trzech meczach zdobyły aż 17 bramek i tylko jedną straciły. Pokazały, że w Lidze Mistrzów znalazły się nieprzypadkowo. Po drodze rozegrały też kolejne mecze ligowe i towarzyskie. Przegrały tylko jeden, wynikiem 3:2, z reprezentacją Polski, w skład której wchodziły... zawodniczki raciborskiego klubu. Czwartkowy mecz w Lidze Mistrzów był 101 spotkaniem w karierze Unitek.
W rozegranym przed własną publiczności meczu RTP „Unia” Racibórz poniosła bolesną porażkę, choć jeszcze na początku drugiej połowy wydawało się, że raciborzanki są w stanie nawiązać równorzędną walkę. Wiary w to dodawał piękny gol Glorii Okoro Chinasy, którym zdobyła punkt dla Unii, ustanawiając wynik 2:1. Niemki jednak nie odpuściły i strzeliły w sumie 5 goli.
- Jestem bardzo zadowolony z wysokiej wygranej. Mieliśmy duży szacunek do przeciwnika, ale okazaliśmy się zespołem lepszym. Tak naprawdę mecz wygraliśmy w ostatnich 20 minutach, kiedy padło najwięcej goli. Pokazaliśmy wtedy naszą siłę – powiedział po meczu Ralf Kellermann, trener VfL Wolfsburg.
- Z pokorą przyjmujemy ten wynik, choć chcieliśmy się zaprezentować korzystniej, niż się to stało. Okazuje się, że na razie nasze umiejętności wystarczają na wygranie kwalifikacji, natomiast nie pozwalają skutecznie rywalizować z zespołami z europejskiej czołówki. W rewanżu zrobimy wszystko, by zaprezentować się z lepszej strony - powiedział trener Remigiusz Trawiński. - Nasz zespół walczył na tyle, na ile był w stanie. Trafiliśmy na mocnego przeciwnika. Odebraliśmy lekcję, z której musimy wyciągnąć wnioski. Mecz z jedną z najlepszych drużyn w europejskiej czołówce pokazał ile jeszcze pracy przed nami – dodaje trener Unitek.
- Wkrótce czeka nas kolejne starcie z Niemkami, tym razem w Wolfsburgu. Mam nadzieję, że zagramy lepiej. Zamierzamy grać do końca i walczyć o honor - zapowiada Daria Antończyk, bramkarka RTP „Unia” Racibórz.
Szanse Unitek na awans wydają się być przesądzone. W spotkaniu rewanżowym musiałyby wysoko wygrać z Niemkami. Mimo to warto pamiętać, że raciborzanki jak do tej pory są jedynym polskim zespołem w Lidze Mistrzów. Już trzykrotnie udało im się osiągnąć coś, czego od wielu lat nie potrafią dokonać drużyny męskie. Występami w kwalifikacjach do turnieju dostarczyły nam prawdziwych sportowych emocji. Zakwalifikowały się do turnieju, ponieważ na to zasłużyły swoją ciężką pracą i dotychczasową grą.
Jednak dotychczasowe sukcesy raciborzanek rozbudziły nadzieję na to, że Unitki są w stanie osiągnąć sukces. Jak burza przeszły eliminacje do fazy pucharowej, pokonując wszystkich przeciwników. W trzech meczach zdobyły aż 17 bramek i tylko jedną straciły. Pokazały, że w Lidze Mistrzów znalazły się nieprzypadkowo. Po drodze rozegrały też kolejne mecze ligowe i towarzyskie. Przegrały tylko jeden, wynikiem 3:2, z reprezentacją Polski, w skład której wchodziły... zawodniczki raciborskiego klubu. Czwartkowy mecz w Lidze Mistrzów był 101 spotkaniem w karierze Unitek.
W rozegranym przed własną publiczności meczu RTP „Unia” Racibórz poniosła bolesną porażkę, choć jeszcze na początku drugiej połowy wydawało się, że raciborzanki są w stanie nawiązać równorzędną walkę. Wiary w to dodawał piękny gol Glorii Okoro Chinasy, którym zdobyła punkt dla Unii, ustanawiając wynik 2:1. Niemki jednak nie odpuściły i strzeliły w sumie 5 goli.
- Jestem bardzo zadowolony z wysokiej wygranej. Mieliśmy duży szacunek do przeciwnika, ale okazaliśmy się zespołem lepszym. Tak naprawdę mecz wygraliśmy w ostatnich 20 minutach, kiedy padło najwięcej goli. Pokazaliśmy wtedy naszą siłę – powiedział po meczu Ralf Kellermann, trener VfL Wolfsburg.
- Z pokorą przyjmujemy ten wynik, choć chcieliśmy się zaprezentować korzystniej, niż się to stało. Okazuje się, że na razie nasze umiejętności wystarczają na wygranie kwalifikacji, natomiast nie pozwalają skutecznie rywalizować z zespołami z europejskiej czołówki. W rewanżu zrobimy wszystko, by zaprezentować się z lepszej strony - powiedział trener Remigiusz Trawiński. - Nasz zespół walczył na tyle, na ile był w stanie. Trafiliśmy na mocnego przeciwnika. Odebraliśmy lekcję, z której musimy wyciągnąć wnioski. Mecz z jedną z najlepszych drużyn w europejskiej czołówce pokazał ile jeszcze pracy przed nami – dodaje trener Unitek.
- Wkrótce czeka nas kolejne starcie z Niemkami, tym razem w Wolfsburgu. Mam nadzieję, że zagramy lepiej. Zamierzamy grać do końca i walczyć o honor - zapowiada Daria Antończyk, bramkarka RTP „Unia” Racibórz.
Szanse Unitek na awans wydają się być przesądzone. W spotkaniu rewanżowym musiałyby wysoko wygrać z Niemkami. Mimo to warto pamiętać, że raciborzanki jak do tej pory są jedynym polskim zespołem w Lidze Mistrzów. Już trzykrotnie udało im się osiągnąć coś, czego od wielu lat nie potrafią dokonać drużyny męskie. Występami w kwalifikacjach do turnieju dostarczyły nam prawdziwych sportowych emocji. Zakwalifikowały się do turnieju, ponieważ na to zasłużyły swoją ciężką pracą i dotychczasową grą.