Wywiad z trenerem Czwórki Radom

Czwórka Radom na inaugurację wiosennych rozgrywek uległa na własnym boisku faworyzowanej drużynie Czarnych Sosnowiec 1:5. Po meczu opiekun piłkarek z Radomia, Wojciech Pawłowski opowiedział na łamach Sport.pl o przyczynach klęski jego zespołu oraz m.in. o postawie debiutantek w jego drużynie.

Po spotkaniu z Czarnymi Sosnowiec wydawało się, że będziemy mogli rozmawiać w nieco lepszych nastrojach. Trzon zespołu został utrzymany. Dodatkowo do ekipy dołączyła powracająca Sara Herman. Tymczasem lider udowodnił, że zmierza do ekstraklasy.
- Skończyło się tak samo jak w meczu z Częstochową. Widać, nie lubimy inauguracji (śmiech). Tak na poważnie, to nie da wygrać się meczu jak w jednej z połów oddaje się jeden strzał. Szkoda, że zabrakło Anny Rędzi (w niedzielę pomocniczka walczyła w Austrii z kadrą Polski U-17 o awans do półfinału mistrzostw Europy - przyp. red.). Z pewnością pociągnęłaby grę w środkowej strefie boiska.

W obecnym sezonie nie powalczycie już o pierwsze miejsce w tabeli.
- Nawet nie walczyliśmy. Pierwsze dwie lokaty zarezerwowane są już dla Sosnowca i Częstochowy. My bijemy się o pierwszą piątkę. W związku z reorganizacją rozgrywek, która zakłada poszerzenie ekstraklasy z dziesięciu do dwunastu zespołów już od następnego sezonu, swojej szansy poszukamy być może w następnym roku.

Jak pan oceni postawę debiutantek: bramkarki Kamili Koźlińskiej oraz pomocnika Ewy Cieśli?
- Przede wszystkim nasze piłkarki trochę zjadła trema. Kamila zagrała dopiero pierwszy mecz między słupkami i nie można od niej było wymagać cudów. Po jednym spotkaniu nie będziemy jej jakoś oceniać. Natomiast Ewa lepiej spisała się w wygranym 3:2 sparingu z ekstraklasowym AZS-em UJ Kraków. Tutaj zagrała zbyt bojaźliwie. Słabo pokazała się także Monika Płóciennik, od której oczekiwaliśmy lepszej postawy.

piłka nożna kobiet

Cały wywiad można przeczytać w serwisie Sport.pl czytaj