Pomocniczka KKP o grze w piłkę

- Czasami się zdarza, że całotygodniowe treningi idą na marne - mówi Karolina Pancek.

Prawie od dwóch lat występuje w Ekstralidze. Strzeliła pierwszego historycznego gola dla KKP Bydgoszcz w jego i zarówno swoim debiucie na najwyższym szczeblu piłkarstwa kobiecego w Polsce. Ponadto jest najlepszą strzelczynią swojego zespołu. Karolina Pancek bo to właśnie o niej mowa jest również studentką Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. 24-letnia zawodniczka o swojej piłkarskiej przygodzie opowiedziała w wywiadzie udzielonym Gazecie Studenckiej "Atheneum". Autorem wywiadu jest Mateusz Borys, a fragmenty rozmowy z zawodniczką KKP Bydgoszcz publikujemy poniżej.

Czy „13" jest dla Ciebie szczęśliwa?
- Kiedy przyszłam do Brdy Bydgoszcz, pamiętam, że stoczyłam z trenerem zacięty bój o to, z jakim numerem na plecach chcę grać. Wiele koleżanek z drużyny wspierało mnie w decyzji, bo powiedziałam, że bez "13" nie gram. Sama nie wiem, dlaczego tak bardzo upierałam się przy nim, ale towarzyszył mi odkąd pamiętam. Po długich namowach trener w końcu zaakceptował mój kaprys, mimo że to bardzo przesądny człowiek. Do dziś gram z "13". Czy to szczególny znak? Nie wierzę w przesądy, raczej omijam je i lekceważę, a ten numer jest najlepszym przykładem na to - taka moja szczęśliwa "13".

piłka nożna kobiet

Na boisku występujesz w roli pomocniczki. Kto pomógł Ci wybrać drogę na murawę?
- Kopię piłkę od najmłodszych lat. Zawodowo gram od momentu, kiedy jeden z sąsiadów przeczytał w gazecie informację o naborze do kobiecej sekcji piłki nożnej. Mając 13 lat, po długich namowach rodziców, pojechałam na trening i zadomowiłam się tam tak bardzo, że do dziś gram w bydgoskim klubie. Wówczas nosił on nazwę Brda Bydgoszcz. Bez trudu dostałam się do pierwszej jedenastki, mimo że moje koleżanki miały wówczas po 21 lat. Kiedy klub zmienił swoją nazwę na Kobiecy Klubu Piłkarski, byłam już weteranką, która przodowała w drużynie i przygarniała młodsze koleżanki.

Jakie znaczenie miało dla Ciebie powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski kobiet jesienią ubiegłego roku?
- Po raz pierwszy od rozpoczęcia kariery w tak szczególny sposób doceniono moją pracę. Zresztą na to wyróżnienie zapracowałam nie tylko ja, to również wysiłek i cierpliwość moich rodziców i trenerów, a także całej drużyny. Kiedyś osiągnięcie awansu takiej rangi było dla mnie szczególnie ważne, ale życie zmienia priorytety. Każdy by chciał, nawet jeżeli nieświadomie to podświadomie, spełnić swoje marzenia. W wyniku różnych komplikacji nie otrzymałam jeszcze obiecanego powołania, ale wypatruje go z wielkim oczekiwaniem.

piłka nożna kobiet

Cały wywiad można przeczytać w Gazecie Studenckiej "Atheneum" Nr 9/2013