Chcę zarażać pasją do piłki

Wywiad z trenerem KKS Wisła Skoczów Sonią Fajer.

Jest pani szkoleniowcem KKS Wisła Skoczów od stycznia 2013 roku, a więc niespełna sześć miesięcy. Jak w tym czasie przebiegały Wasze treningi, na czym skupialiście swoją uwagę?
Zgadza się. Po reaktywacji klubu, który zawiesił swoją działalność na 2 lata, powierdzono mi odbudowę zespołu. Na początku nie było łatwo, gdyż trzeba było nagłośnić ponowne zaistnienie „Wisełek” w Skoczowie. Pierwsze treningi przybierały raczej formę zabawy, stawiało się na nich od 8-12 zawodniczek. W połowie marca zainteresowanie zaczęło wzrastać i liczba dziewczyn na treningach się podwoiła. Taki postęp spowodował, że treningi przybrały formę bardziej poważną - dziewczyny zaczęły trenować swoje zdolności motoryczne oraz umiejętności techniczne. Po pierwszym małym sukcesie na turnieju w Świętochłowicach, wraz z II trenerem Ryszardem Marchewką, zdecydowaliśmy, że pora na taktykę. Tu pojawiły się problemy, ale jak to bywa na początku - bez pracy nie ma kołaczy. W obecnej chwili dziewczyny czynią ogromne postępy, mają w sobie "to coś", co we współczesnym futbolu ma bardzo duży udział w wynikach - zdolności psychiczne.

Jest to pani pierwsza drużyna w karierze trenera, odczuwa pani stres?
Być może trochę tak, ale jak wiadomo początki nigdy nie są łatwe. Atmosfera w drużynie sprzyja współpracy pomiędzy sztabem szkoleniowym a zawodniczkami, a to już połowa sukcesu. Z każdym kolejnym przeprowadzonym treningiem nabieram doświadczenia, zderzam się z rzeczywistością, do której przygotowały mnie studia. Prawdziwe schody zaczną się wraz z rozpoczęciem rozgrywek ligowych, gdzie pojawi się rywalizacja i będzie trzeba stawić czoła wygranej lub przegranej. To z pewnością będzie dla mnie sprawdzian w roli trenera - zobaczymy czy dziewczyny "łykną" moją filozofię gry.

Za jakiego trenera się pani uważa?
Jest wiele typów trenerów, ja według Hipokratesa jestem cholerykiem, co widać często na boisku gdy dziewczyny grają mecz, a mnie wręcz roznoszą emocje - zawsze "żyję" grą. Zespół Wisełek ma swój "kodeks szatni", czyli taki dekalog, dzięki któremu jest szacunek, zrozumienie i dyscyplina wewnątrz drużyny. To nie znaczy, że jestem tyranem, ale na pewno wymagam dużo od dziewczyn. Zawsze stawiam wyżej poprzeczkę, bo wierzę w możliwości swoich zawodniczek. Na boisko wchodzić powinny zawsze z podniesioną głową, ponieważ póki mecz trwa wynik może ulec zmianie, aż do ostatniego gwizdka, a co za tym idzie - pozostawić serce na boisku.
Przede wszystkim chcę zarażać miłością do piłki, gdyż uważam, że piłka nożna to nie tylko bieganie za piłką i zdobywanie bramek, ale pasja. Wiemy o tym bardzo dobrze wszyscy, że elektronika opanowała świat, przez co młodzież chętniej woli spędzać czas przed komputerem, niż rozwijać zainteresowania sportowe.

Czy kobieta w roli trenera sprawdza się lepiej, niż mężczyzna trenujący kobiety?
Trener jak trener, sposób nauczania danych umiejętności, przekazywanie wiedzy jest taki sam u obu płci, ale mężczyzna zawsze prowadzi zespół żelazną ręką, co przekłada się na relacje z kobietą. Jak wiadomo kobiety podchodzą do wszystkiego emocjonalnie i tu w trenowaniu kobiet z pewnością przewagę ma trenerka. Jest większe zrozumienie, inne spojrzenie na sprawę - aspekt psychologiczny. Kobieta jest bardziej wrażliwa na krytykę i na negatywne informacje zwrotne. Nie można ich zatem nadmiernie krytykować, czy traktować zbyt ostro. Kobiety dłużej rozpamiętują nadmierną krytykę, szczegółowo analizują, bądź głębiej przeżywają. Niestety panowie często o tym zapominają, tak samo jak z komunikacją, która jest bardzo ważna. Trener mówi, ale również powinien słuchać.

Jak ocenia pani obecne umiejętności zawodniczek?
Dziewczyny czynią postępy z treningu na trening. Bardzo mnie cieszy, że jest duża frekwencja oraz zaangażowanie. Widać, że dziewczyny mają wolę walki, potrafią pokazać "pazur". Umiejętności nabędą z czasem, najważniejsze to samozaparcie i dążenie do celu. Zakładam, że jeśli będą pracowały jak do tej pory, to na pewno zaskoczą kibiców. Zdolności motoryczne oraz psychiczne są na bardzo dobrym poziomie, natomiast taktyka i technika wymaga jeszcze pracy.



Zespół "Wisełek"


Sukces w turnieju im. Ireny Półtorak, jak go pani ocenia?
Z pewnością nie był to łatwy turniej, zawodniczki wystartowały składem, który zaledwie trenował 2 miesiące. Momentami gra mogła się podobać, dziewczyny taktycznie spisywały się dobrze. Zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, gdy odważnie stawiały opór zespołowi z ekstraklasy. Przeżycie horroru w meczu o miejsce na podium - zwycięstwo w rzutach karnych pokazuje, jak piłka nożna jest nieprzewidywalna. Zajęcie 3 miejsca na pewno zmotywowało mnie do dalszej pracy, jak i zapewne także dziewczyny. Taki mały sukces dobrze wróży na przyszłość.

Jak przebiega współpraca z II trenerem Ryszardem Marchewką?
Jest to z pewnością zderzenie doświadczenia z młodością. Ja mam dużo nowych rozwiązań treningowych, ale korzystam również z doświadczenia pana Marchewki. Jest dla mnie bardzo mocną podporą. Prowadzi treningi, gdy nie mogę być na nich z uwagi na studia. Śmiało mogę powiedzieć, że jest dopełnieniem - stanowimy doskonały duet trenerski. Mam nadzieję, że przyszłe sukcesy będziemy zdobywać razem.


Trener Sonia Fajer i II trener Ryszard Marchewka


Co czeka dziewczyny w najbliższym czasie?
Planuję w zespole selekcję - podział na zespół A, w którym znajdą się zawodniczki bardziej doświadczone, czyli posiadające większe umiejętności piłkarskie, oraz zespół B, w którym będą trenować dziewczyny zaczynające przygodę z piłką, lub które jeszcze nie opanowały dość odpowiednio rzemiosła piłkarskiego. Z pewnością zawodniczki czekają testy, które pomogą przy podziale. W okolicach 21 lipca zostanie powołana kadra, która wyjedzie na dwutygodniowy obóz przygotowawczy do ligowego sezonu 2013/2014 do Istebnej Zaolzia. Chcę rozegrać również kilka sparingów z drużynami występującymi w II i III lidze.

Jakie są plany na przyszłość ? Co z III ligą?
Celem naszego zespołu jest jak najbardziej start w III lidze. Poprzeczkę stawiamy bardzo wysoko - zajęcie pierwszego miejsca i awans do II ligi. Wierzę w swój zespół i wiem, że dziewczyny mają potencjał i mogą to osiągnąć. Czy tak się stanie - czas pokaże.

Czy zespół podoła postawionym tak wysoko celom?
Zawsze trzeba mierzyć w wyższe progi, niż aktualne możliwości - to motywuje do pracy. Wiadomo, będzie to bardzo trudne, to młody zespół i jeszcze dziewczyny muszą się dużo nauczyć, ale one mają w sobie ten pierwiastek potrzebny do sukcesu. Wraz z całym sztabem szkoleniowym wiążemy z tą drużyną duże nadzieje – per aspera ad astra (przez trudy do gwiazd).


II trener oraz przy piłce Karolina Legierska i Weronika Iskrzycka (kapitan zespołu), w tyle Klaudia Klimowska