Maziarz mówi o Golu Częstochowa
W 14 meczach ubiegłego sezonu na szczeblu południowej grupy I ligi kobiet zdobyła aż 25 bramek zostając tym samym najskuteczniejszą zawodniczką całych rozgrywek. Justyna Maziarz, 23-letnia napastniczka Gola Częstochowa oraz reprezentantka Polski w futsalu opowiada o ostatnich wynikach swojej drużyny.
Walka o awans do Ekstraligi z południowej grupy I ligi trwała aż do ostatniej kolejki. Wy tą walkę wygrałyście.
- I bardzo się z tego cieszymy (śmiech). Wznawiając wiosenne rozgrywki wiedzieliśmy że najważniejszym i jednocześnie najtrudniejszym meczem będzie dla nas starcie z Czarnymi Sosnowiec, bo tak naprawdę to tylko ono mogłoby odwrócić niekorzystny dla nas układ tabeli. W Sosnowcu na szczęście udało nam się wygrać. Później decydująca tak naprawdę była jeszcze przedostatnia kolejka rozgrywek gdy wygraliśmy z Koroną Łaszczów a Czarne przegrały z bardzo mocnym w tej rundzie zespołem 1. FC Katowice. Te dwa wyniki spowodowały że mogliśmy już świętować awans do Ekstraligi i na ostatni mecz z Wandą Kraków jechaliśmy przekonane o swoim końcowym sukcesie.
To właśnie po Twojej bramce wygrałyście w Sosnowcu 1:0. Później miałaś także swój niepodważalny udział w formie pięciu goli w równie ważnym zwycięstwie nad Rolnikiem Głogówek.
- Mecz z Czarnymi był bardzo wyrównany. Każda ze stron miała dużo sytuacji podbramkowych. Jesienią u nas wygrały nasze rywalki 1:0. Tym razem to jednak nam się udało wykorzystać taką przysłowiową piłkę meczową a dzięki temu zbliżyć się do awansu. Jeśli chodzi natomiast o mecz z Rolnikiem to odbył się on tuż po zwycięstwie nad Czarnymi. Wracając z Sosnowca mieliśmy bardzo dobre humory, jadąc natomiast do Rolniczek byliśmy zestresowane co przełożono się na stracenie dwóch bramek w pierwszej połowie. Czemu byłyśmy zestresowane? Odpowiedź jest prosta. Wiedzieliśmy że nie możemy pozwolić sobie na jakąkolwiek utratę punktów bo wtedy wymęczone w Sosnowcu zwycięstwo poszłoby na marne.

W Głogłówku dokonaliście czegoś niesamowitego. Do przerwy przegrywaliście 0:2, aby ostatecznie zwyciężyć 5:2. Nie pierwszy raz zdarzyła się Wam taka pogoń za wynikiem...
- Myślę, że te niekorzystne wyniki, które nam się dosyć często zdarzają, potrafimy obrócić na naszą korzyść dlatego że jesteśmy drużyną. Drużyną bardzo zżytą ze sobą na boisku jak i po za nim. Wspólnie z koleżankami nie spotykamy się tylko raz w tygodniu na meczu I ligi ale także regulanie trenujemy oraz bierzemy udział w wszelakich innych rozgrywkach piłkarskich typu Polska Liga Futsalu kobiet gdzie w obu meczach finałowych również musieliśmy nadrobić dwubramkowe straty. Zżywa nas również częstochowska Akademia im. Jana Długosza w której większość z nas studiuje. Na boisku walczymy jedna za drugą, a poza boiskiem pomagamy sobie nawzajem i wspólnie spędzamy wolne chwilę. Ciesze się że mogę być członkiem tej drużyny.
Ostatni rok dla Gola Częstochowa był niezwykle udany. Awans do Ekstraligi oraz dwa mistrzowskie tytuły - wicemistrzyń kraju w Halowych Mistrzostwa Polskich zespołów ligowych oraz triumf w wspominanych już rozgrywkach futsalu.
- Mistrzostwo Polski futsalu zdobyłyśmy drugi raz z rzędu. Tym razem w finale zmierzyliśmy się z Kresowiakiem Orion-Siemiatyczne z Podlasia. W pierwszym meczu rozgrywanym na wyjeździe wygraliśmy 5:3, natomiast w rewanżu u nas w Częstochowie zwyciężyliśmy 9:2. Mi akurat nie było dane zagrać w tym dwumeczu ze względu na kontuzje. Jeżeli chodzi o Halowe Mistrzostwa Polski to myślę, że sprawiłyśmy sporą niespodziankę zdobywając tytuł w-ce mistrza Polski. Przegrałyśmy jedynie z Unią Racibórz natomiast mecze z silnie kadrową wówczas Pogonią Women Szczecin i GOSiRkami Piaseczno wysoko wygraliśmy.
Sezon 2013/2014 będzie Twoim drugim na szczeblu Ekstraligi. Czego obawia się Justyna Maziarz przed powrotem na boiska najwyższego szczebla piłkarstwa kobiecego?
- Tego żeby ten sezon nie zakończył się tak jak mój ostatni w tej lidze czyli spadkiem szczebel niżej. W 2008 roku po przejściu do Gola z Sokoła Kolbuszowa tak naprawdę dopiero debiutowałam w seniorskiej piłce. Tamten sezon był dla nas bardzo trudny. Okres gdy przegrywaliśmy we Wrocławiu, Raciborzu czy Koninie kilkoma bramkami pamięta dziś tylko kilka dziewczyn ale sądze żeby któraś z nas wspominała porażki sprzed pięciu lat. W przyszłym sezonie będziemy walczyć do samego końca z każdą drużyną. Bez dzielenia meczów na te z zespołami z góry bądź z dołu tabeli.
Walka o awans do Ekstraligi z południowej grupy I ligi trwała aż do ostatniej kolejki. Wy tą walkę wygrałyście.
- I bardzo się z tego cieszymy (śmiech). Wznawiając wiosenne rozgrywki wiedzieliśmy że najważniejszym i jednocześnie najtrudniejszym meczem będzie dla nas starcie z Czarnymi Sosnowiec, bo tak naprawdę to tylko ono mogłoby odwrócić niekorzystny dla nas układ tabeli. W Sosnowcu na szczęście udało nam się wygrać. Później decydująca tak naprawdę była jeszcze przedostatnia kolejka rozgrywek gdy wygraliśmy z Koroną Łaszczów a Czarne przegrały z bardzo mocnym w tej rundzie zespołem 1. FC Katowice. Te dwa wyniki spowodowały że mogliśmy już świętować awans do Ekstraligi i na ostatni mecz z Wandą Kraków jechaliśmy przekonane o swoim końcowym sukcesie.
To właśnie po Twojej bramce wygrałyście w Sosnowcu 1:0. Później miałaś także swój niepodważalny udział w formie pięciu goli w równie ważnym zwycięstwie nad Rolnikiem Głogówek.
- Mecz z Czarnymi był bardzo wyrównany. Każda ze stron miała dużo sytuacji podbramkowych. Jesienią u nas wygrały nasze rywalki 1:0. Tym razem to jednak nam się udało wykorzystać taką przysłowiową piłkę meczową a dzięki temu zbliżyć się do awansu. Jeśli chodzi natomiast o mecz z Rolnikiem to odbył się on tuż po zwycięstwie nad Czarnymi. Wracając z Sosnowca mieliśmy bardzo dobre humory, jadąc natomiast do Rolniczek byliśmy zestresowane co przełożono się na stracenie dwóch bramek w pierwszej połowie. Czemu byłyśmy zestresowane? Odpowiedź jest prosta. Wiedzieliśmy że nie możemy pozwolić sobie na jakąkolwiek utratę punktów bo wtedy wymęczone w Sosnowcu zwycięstwo poszłoby na marne.

- Myślę, że te niekorzystne wyniki, które nam się dosyć często zdarzają, potrafimy obrócić na naszą korzyść dlatego że jesteśmy drużyną. Drużyną bardzo zżytą ze sobą na boisku jak i po za nim. Wspólnie z koleżankami nie spotykamy się tylko raz w tygodniu na meczu I ligi ale także regulanie trenujemy oraz bierzemy udział w wszelakich innych rozgrywkach piłkarskich typu Polska Liga Futsalu kobiet gdzie w obu meczach finałowych również musieliśmy nadrobić dwubramkowe straty. Zżywa nas również częstochowska Akademia im. Jana Długosza w której większość z nas studiuje. Na boisku walczymy jedna za drugą, a poza boiskiem pomagamy sobie nawzajem i wspólnie spędzamy wolne chwilę. Ciesze się że mogę być członkiem tej drużyny.
Ostatni rok dla Gola Częstochowa był niezwykle udany. Awans do Ekstraligi oraz dwa mistrzowskie tytuły - wicemistrzyń kraju w Halowych Mistrzostwa Polskich zespołów ligowych oraz triumf w wspominanych już rozgrywkach futsalu.
- Mistrzostwo Polski futsalu zdobyłyśmy drugi raz z rzędu. Tym razem w finale zmierzyliśmy się z Kresowiakiem Orion-Siemiatyczne z Podlasia. W pierwszym meczu rozgrywanym na wyjeździe wygraliśmy 5:3, natomiast w rewanżu u nas w Częstochowie zwyciężyliśmy 9:2. Mi akurat nie było dane zagrać w tym dwumeczu ze względu na kontuzje. Jeżeli chodzi o Halowe Mistrzostwa Polski to myślę, że sprawiłyśmy sporą niespodziankę zdobywając tytuł w-ce mistrza Polski. Przegrałyśmy jedynie z Unią Racibórz natomiast mecze z silnie kadrową wówczas Pogonią Women Szczecin i GOSiRkami Piaseczno wysoko wygraliśmy.
Sezon 2013/2014 będzie Twoim drugim na szczeblu Ekstraligi. Czego obawia się Justyna Maziarz przed powrotem na boiska najwyższego szczebla piłkarstwa kobiecego?
- Tego żeby ten sezon nie zakończył się tak jak mój ostatni w tej lidze czyli spadkiem szczebel niżej. W 2008 roku po przejściu do Gola z Sokoła Kolbuszowa tak naprawdę dopiero debiutowałam w seniorskiej piłce. Tamten sezon był dla nas bardzo trudny. Okres gdy przegrywaliśmy we Wrocławiu, Raciborzu czy Koninie kilkoma bramkami pamięta dziś tylko kilka dziewczyn ale sądze żeby któraś z nas wspominała porażki sprzed pięciu lat. W przyszłym sezonie będziemy walczyć do samego końca z każdą drużyną. Bez dzielenia meczów na te z zespołami z góry bądź z dołu tabeli.