Wygrała z kontuzją

- Przez najbliższy rok nie zamierzam odchodzić z TKKF - zadeklarowała Paulina Dudek, złota medalistka ME U-17.

Na dwa tygodnie przez wyjazdem na finały mistrzostw Europy U-17 Paulina Dudek uległa kontuzji w turnieju finałowym Coca-Cola Cup 2013. Pomocniczka pierwszoligowego Stilonu Gorzów Wielkopolski nie dała się jednak kontuzji i razem z naszymi „siedemnastkami" udała się do Nyonu po złoty medal ME. W finałowym starciu ze Szwedkami (1:0) Paulina pod nieobecność Kasi Gozdek pełniła nawet rolę kapitana biało-czerwonej jedenastki.

Rozmowa z Pauliną Dudek autorstwa Pawła Tracza ukazała się w Gazecie Lubuskiej.

Kilka dni temu zostałaś mistrzynią Europy. Oswoiłaś się już z tym?
- To pierwszy tak duży sukces w kobiecej piłce nożnej więc te emocje i radość wciąż są jeszcze żywe. Szczerze? nadal do mnie nie dotarło, co tak naprawdę osiągnęliśmy i jak duże ma to znaczenie dla popularyzacji naszej dyscypliny. Jeszcze trochę czasu minie, zanim ochłonę po tym wszystkim. Jestem oczywiście bardzo szczęśliwa. Mam nadzieje, że kiedyś w przyszłości osiągnę podobny wynik.

Wierzyłyście, że zdobycie złote medale?
- Dużą rolę odegrał nasz trener Zbigniew Witkowski. Przed każdym meczem atmosfera, ta aura sukcesu była budowana do początku. To on nas motywował nie tylko w szatni. cały czas byłyśmy „nakręcane" do walki, co przełożyło się na ogromną determinacje na boisku. My, zawodniczki, także nawzajem się mobilizowaliśmy. Potem, podczas meczów wiedziałyśmy, że możemy na siebie liczyć, byliśmy jednością.

Niewiele jednak brakowało, a zabrakłoby ciebie na najważniejszej fazie mistrzostwo. co czułaś na kilka dni przed półfinałem z Belgią, gdy zamiast trenować walczyłaś z kontuzją?
- Zaraz po tym, gdy stało się jasne, że czeka mnie przerwa a mój wyjazd do Szwajcarii stoi pod znakiem zapytania byłam przerażona. Pierwsza myśl: zabraknie mnie w finałach... Od razu zaczęłam dzwonić do fizjoterapeutów, bo nie zamierzałam odpuszczać. W tym miejscu należą się podziękowania dla pana Arkadiusza Wodniczaka, który w niecały tydzień postawił mnie na nogi. Dzięki temu mogłam wziąć udział w Nyonie w największej przygodzie mojego życia.

Z roku na rok robisz kolosalne postępy. Pewnie teraz jesteś zasypywana ofertami z ekstraklasy?
- To prawda, ale przez najbliższy rok nie zamierzam odchodzić z TKKF Stilonu Gorzów. Moje plany koncentrują się na grze w pierwszej lidze. Nasza drużyna zajęła w ostatnich dwóch sezonach trzecie, a następnie drugie miejsce. Może za rok w Gorzowie będzie ekstraliga?...

Cały wywiad można przeczytać w Gazecie Lubuskiej bądź na fanpage TKKF Stilon Gorzów Wielkopolski.