Maciąg: Raz miałam podbite oko
Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką nożną?
- W piłkę grałam od najmłodszych lat. Na boisko chodziłam z moim starszym bratem, kuzynem i ich kolegami. Teraz jak mam tylko okazję i czas to też z nimi gram. Grałam też w szkole, jeździłam na zawody. Po prostu kocham piłkę nożną. Zdaję sobie sprawę że nie jest to typowy kobiecy sport, że w futbol grają przede wszystkim mężczyźni, ale ja lubię się wyróżniać i robić coś, czego inni nie robią.
W jaki sposób trafiłaś do kraśnickiego MUKS-u?
- Stało się to podobnie jak w przypadku wielu dziewczyn, które są zawodniczkami MUKS-u. Nasz trener Rafał Tomiło jeździ na różnego rodzaju zawody, tam podpatruje jak dziewczyny grają i jeżeli spodoba mu się gra jakiejś zawodniczki to namawia ją do regularnych treningów. Tak było też ze mną. Po zawodach sportowych w halową piłkę nożną zostałam zaproszona na zajęcia MUKS-u razem z dwoma moimi koleżankami. Ja się wciągnęłam i tak trwa to już od dwóch lat. I mam nadzieję, że szybko się nie skończy. Dzięki MUKS-owi mogę nie tylko robić to co kocham, ale zyskałam też wspaniałe przyjaciółki z którymi mam wspólną pasję.
Obserwując wasze mecze, treningi, można się przekonać, że jesteście bardzo zgraną drużyną nie tylko na boisku ale i poza nim. Jak to się udaje?
- Rzeczywiście czujemy się ze sobą bardzo dobrze. Atmosfera jest super. Razem się cieszymy jak coś się udaje, a w gorszych chwilach wspieramy się. Nie ma u nas tak jak zdarza się w innych drużynach, że zespół podzielony jest na jakieś grupki. My staramy się być wszystkie razem. Oczywiście jak na przykład w jakimś meczu nie idzie, zdarzają się błędy, to mówimy sobie co jest nie tak, zwracamy uwagę, ale po grze jak wszystko sobie wyjaśnimy to emocje szybko opadają.
Cały wywiad z Justyna Maciąg można przeczytać na krasnik24.plska
- W piłkę grałam od najmłodszych lat. Na boisko chodziłam z moim starszym bratem, kuzynem i ich kolegami. Teraz jak mam tylko okazję i czas to też z nimi gram. Grałam też w szkole, jeździłam na zawody. Po prostu kocham piłkę nożną. Zdaję sobie sprawę że nie jest to typowy kobiecy sport, że w futbol grają przede wszystkim mężczyźni, ale ja lubię się wyróżniać i robić coś, czego inni nie robią.
W jaki sposób trafiłaś do kraśnickiego MUKS-u?
- Stało się to podobnie jak w przypadku wielu dziewczyn, które są zawodniczkami MUKS-u. Nasz trener Rafał Tomiło jeździ na różnego rodzaju zawody, tam podpatruje jak dziewczyny grają i jeżeli spodoba mu się gra jakiejś zawodniczki to namawia ją do regularnych treningów. Tak było też ze mną. Po zawodach sportowych w halową piłkę nożną zostałam zaproszona na zajęcia MUKS-u razem z dwoma moimi koleżankami. Ja się wciągnęłam i tak trwa to już od dwóch lat. I mam nadzieję, że szybko się nie skończy. Dzięki MUKS-owi mogę nie tylko robić to co kocham, ale zyskałam też wspaniałe przyjaciółki z którymi mam wspólną pasję.
Obserwując wasze mecze, treningi, można się przekonać, że jesteście bardzo zgraną drużyną nie tylko na boisku ale i poza nim. Jak to się udaje?
- Rzeczywiście czujemy się ze sobą bardzo dobrze. Atmosfera jest super. Razem się cieszymy jak coś się udaje, a w gorszych chwilach wspieramy się. Nie ma u nas tak jak zdarza się w innych drużynach, że zespół podzielony jest na jakieś grupki. My staramy się być wszystkie razem. Oczywiście jak na przykład w jakimś meczu nie idzie, zdarzają się błędy, to mówimy sobie co jest nie tak, zwracamy uwagę, ale po grze jak wszystko sobie wyjaśnimy to emocje szybko opadają.
Cały wywiad z Justyna Maciąg można przeczytać na krasnik24.plska