Dwumecz o awans
Unia Racibórz jest już w Turcji. O meczu z Konakiem opowiada Hania Konsek.
Piłkarki Unii Racibórz udały się już do Turcji gdzie we czwartek rozpoczną rywalizację w 1/16 UEFA Women's Champions League z tamtejszym zespołem Konak Belediyesi Spor Kulubü. Na kilka pytań związanych z piątą serią występów w Lidze Mistrzyń opowiedziała nam Hanna Konsek - kapitan Unitek, która barwy śląskiego klubu reprezentowała już w czternastu meczach europejskich rozgrywek i dzięki temu jest rekordzistką wśród zawodniczek reprezentujących RTP Unia Racibórz w kobiecej Lidze Mistrzyń.
Drugi raz z rzędu zagracie w 1/16 Ligi Mistrzyń. Gotowe na podbój Europy?
- Oczywiście że gotowe! Gdy jeszcze pół roku temu mówiono o naszych problemach finansowych, widmie ewentualnego niedokończenia rozgrywek Ekstraligi, nasz trener i założyciel klubu Pan Remigiusz Trawiński powtarzał że priorytetem Unii Racibórz jest gra w Lidze Mistrzyń. W czerwcu obroniliśmy mistrzostwo Polski, w sierpniu wygraliśmy grupowe eliminacje Ligi Mistrzyń także na rywalizacje z tureckim Konakiem Belediyesi jesteśmy jak bardziej gotowe. Zarówno pod względem piłkarskim jak i mentalnym.
Mistrz Turcji nie wydaje się być dla Was trudnym rywalem.
- W tym roku można powiedzieć że szczęście uśmiechnęło się do nas aż dwukrotnie. Najpierw znaleźliśmy się w gronie rozstawionych drużyn Ligi Mistrzyń. Dzięki temu uniknęłyśmy trafienia na takich silnych przeciwników jak przed rokiem. W efekcie byliśmy losowani z tej samej grupy co Turbine Poczdam, Olympique Lyon czy nasz ubiegłoroczny pogromca i ostateczny triumfator rozgrywek niemiecki VfL Wolfsburg. Konak Belediyesi na którego trafiliśmy był w szeregu drużyn nierozstawionych i pod względem punktacji UEFA zajmował w nim ostatnie miejsce. Czy statystyka przełoży się na korzystny wynik? Wierząc w nasze możliwości piłkarskie mam nadzieje że tak właśnie będzie.

Trzeba jednak przyznać że jest to rywal bardzo egzotyczny. Co o nim wiecie?
- Liga turecka rozgrywki ligowe zakończyła w maju. Konak po raz pierwszy wywalczył mistrzostwo kraju i teraz debiutuje w Lidze Mistrzyń. Mam nadzieje że nie powtórzy się sytuacja sprzed roku kiedy to również debiutujący wówczas VfL Wolfsburg po meczu z nami przeszedł do dalszej części gier a później doszedł aż do samego finału i zgarnął puchar.
Jeśli przejdziecie Konaka osiągniecie największy sukces w historii klubu...
- Zdajemy sobie z tego sprawę. Jak już wspomniałam szczęście nam dwukrotnie dopisało przy losowaniu. Teraz wszystko leży w naszych rękach. Może nie dosłownie. To leży teraz w rękach naszych bramkarek - Kasi Jankowskiej i Doroty Wilk oraz w skutecznych celownikach naszych ofensywnych piłkarek. Ania Żelazko, która rok temu nie mogła grać w Lidze Mistrzyń z powodu kontuzji ostatnio udowadnia że jest w doskonałej formie. Zresztą nasz cały zespół jest bardzo doświadczony i w obliczu ostatniej porażki w finale Pucharu Polski z Medykiem Konin oraz gonienia pozycji lidera w Ekstralidze jesteśmy bardzo głodne sukcesu. Awans do 1/8 LM byłby doskonałym zwieńczeniem naszego pięciokrotnego podejścia do rozgrywek Mistrzyń.
Jak wyglądała Wasza podróż do Turcji?
- W poniedziałek wyruszyliśmy do Wiednia, skąd już bezpośrednio samolotem poleciałyśmy do Izmiru gdzie rozegramy mecz z Turczynkami. Izmir to bardzo duże miasto mieszące się jeszcze w Europejskiej części Turcji. Mecz odbędzie się we czwartek o godzinie 19. Nie wiem jeszcze czy jakaś stacja telewizja będzie go transmitować. Mimo, tego mam nadzieje że jak najwięcej osób będzie nam kibicować. W końcu jesteśmy jednym krajowym zespołem w Lidze Mistrzów (śmiech). Tych najbardziej zagorzałych fanów oczywiście zapraszamy na rewanżowe spotkanie, które w następny czwartek - 17 października o godzinie 14:00 rozegramy w Raciborzu.
Drugi raz z rzędu zagracie w 1/16 Ligi Mistrzyń. Gotowe na podbój Europy?
- Oczywiście że gotowe! Gdy jeszcze pół roku temu mówiono o naszych problemach finansowych, widmie ewentualnego niedokończenia rozgrywek Ekstraligi, nasz trener i założyciel klubu Pan Remigiusz Trawiński powtarzał że priorytetem Unii Racibórz jest gra w Lidze Mistrzyń. W czerwcu obroniliśmy mistrzostwo Polski, w sierpniu wygraliśmy grupowe eliminacje Ligi Mistrzyń także na rywalizacje z tureckim Konakiem Belediyesi jesteśmy jak bardziej gotowe. Zarówno pod względem piłkarskim jak i mentalnym.
Mistrz Turcji nie wydaje się być dla Was trudnym rywalem.
- W tym roku można powiedzieć że szczęście uśmiechnęło się do nas aż dwukrotnie. Najpierw znaleźliśmy się w gronie rozstawionych drużyn Ligi Mistrzyń. Dzięki temu uniknęłyśmy trafienia na takich silnych przeciwników jak przed rokiem. W efekcie byliśmy losowani z tej samej grupy co Turbine Poczdam, Olympique Lyon czy nasz ubiegłoroczny pogromca i ostateczny triumfator rozgrywek niemiecki VfL Wolfsburg. Konak Belediyesi na którego trafiliśmy był w szeregu drużyn nierozstawionych i pod względem punktacji UEFA zajmował w nim ostatnie miejsce. Czy statystyka przełoży się na korzystny wynik? Wierząc w nasze możliwości piłkarskie mam nadzieje że tak właśnie będzie.

Trzeba jednak przyznać że jest to rywal bardzo egzotyczny. Co o nim wiecie?
- Liga turecka rozgrywki ligowe zakończyła w maju. Konak po raz pierwszy wywalczył mistrzostwo kraju i teraz debiutuje w Lidze Mistrzyń. Mam nadzieje że nie powtórzy się sytuacja sprzed roku kiedy to również debiutujący wówczas VfL Wolfsburg po meczu z nami przeszedł do dalszej części gier a później doszedł aż do samego finału i zgarnął puchar.
Jeśli przejdziecie Konaka osiągniecie największy sukces w historii klubu...
- Zdajemy sobie z tego sprawę. Jak już wspomniałam szczęście nam dwukrotnie dopisało przy losowaniu. Teraz wszystko leży w naszych rękach. Może nie dosłownie. To leży teraz w rękach naszych bramkarek - Kasi Jankowskiej i Doroty Wilk oraz w skutecznych celownikach naszych ofensywnych piłkarek. Ania Żelazko, która rok temu nie mogła grać w Lidze Mistrzyń z powodu kontuzji ostatnio udowadnia że jest w doskonałej formie. Zresztą nasz cały zespół jest bardzo doświadczony i w obliczu ostatniej porażki w finale Pucharu Polski z Medykiem Konin oraz gonienia pozycji lidera w Ekstralidze jesteśmy bardzo głodne sukcesu. Awans do 1/8 LM byłby doskonałym zwieńczeniem naszego pięciokrotnego podejścia do rozgrywek Mistrzyń.
Jak wyglądała Wasza podróż do Turcji?
- W poniedziałek wyruszyliśmy do Wiednia, skąd już bezpośrednio samolotem poleciałyśmy do Izmiru gdzie rozegramy mecz z Turczynkami. Izmir to bardzo duże miasto mieszące się jeszcze w Europejskiej części Turcji. Mecz odbędzie się we czwartek o godzinie 19. Nie wiem jeszcze czy jakaś stacja telewizja będzie go transmitować. Mimo, tego mam nadzieje że jak najwięcej osób będzie nam kibicować. W końcu jesteśmy jednym krajowym zespołem w Lidze Mistrzów (śmiech). Tych najbardziej zagorzałych fanów oczywiście zapraszamy na rewanżowe spotkanie, które w następny czwartek - 17 października o godzinie 14:00 rozegramy w Raciborzu.