Puchar Świetokrzyskiego dla Wisły
Wisła Nowy Korczyn - Moravia Morawica 2:0 (1:0)
Dębowska (11-s), Ostatek (75)
Wisła: Buczak - Lipa, Sikora, Mrugała, Niezgoda, Skinder, Ostatek (85 Kulig), Kądziela, Burchan, Bartusiak, Ciurlik (80 Kusion)
Moravia: Kobylańska - Dębowska, Moskwa, A. Michta, Cedro - Choińska (46 Łabuda), Olesińska, Piątkowska, Gawrońska (80 Rębosz), Gotowiecka (78 Fornalska), Rutczyńska (68 Kurzeja)
Po pełnym walki meczu piłkarki LUKS Wisły Nowy Korczyn zdobyły Puchar Polski na szczeblu okręgu świętokrzyskiego. W decydującym pojedynku pokonały Moravię Morawica 2:0 po samobójczym trafieniu rywalek, oraz bramce Patrycji Ostatek. W 17-letniej historii LUKS-u to pierwsze trofeum za zdobycie okręgowego Pucharu Polski.
Dla "Fasolek" mecz ułożył się bardzo dobrze, bo już w 11 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Karolinę Ciurlik piłkarka Moravii skierowała piłkę do własnej bramki. Później mecz się wyrównał choć to Wiślaczki stwarzały groźniejsze sytuacje. Po stronie rywalek brylowała Paulina Piątkowska, jednak nie otrzymywała odpowiedniego wsparcia od strony koleżanek, a próby indywidualnych akcji przerywały ambitnie walczące nowokorczynianki.
Druga połowa była bardzo podobna do pierwszej. Delikatna przewaga Wisły z gry przekładała się na coraz większą ilość sytuacji bramkowych. - W tym okresie byłem bardzo zestresowany i to chyba udzieliło się moim zawodniczkom. Wiadomo jaka jest piłka, niby masz przewagę, szansę na bramki, nagle popełniasz błąd i zamiast trafić to tracisz gola. Na szczęście dla nas tak się nie stało - na chłodno komentował już po meczu trener LUKS Wisła Henryk Pabijańczyk. Na kwadrans przed końcem szkoleniowca uspokoiła Patrycja Ostatek, która mocnym strzałem wykończyła akcję zainicjowaną z lewej strony przez Karolinę Ciurlik. Wtedy też mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Moravia wciąż nie miała odpowiednich armat, by odmienić losy rywalizacji, a "Fasolki" grały spokojniej i do końca kontrolowały przebieg spotkania.
Po meczu w Nowym Korczynie nastąpiła euforia. Puchar Polski na szczeblu okręgu świętokrzyskiego padł łupem LUKS Wisły Nowy Korczyn. Zawodniczki i trener odtańczyli taniec zwycięstwa, a później z rąk delegata ŚZPN Sławomira Trybka odebrali puchar za zwycięstwo. W klubowej gablocie stanie obok tego, który piłkarki wywalczyły w ubiegłym roku. Wtedy nie udało się pokonać Moravii i w klubie musieli się zadowolić "pucharem pocieszenia".
Dzięki temu sukcesowi zawodniczki z Korczyna czeka dalsza przygoda z Pucharem Polski. Jednak już w pierwszym meczu czeka ich bardzo trudne zadanie bowiem podejmować będą AZS UJ Kraków. Jeśli Wiślaczki pokonały by i tę przeszkodę, wtedy na ich drodze w 1/8 finału stanie występujący ekstralidze Mitech Żywiec.
Po meczu powiedzieli:
Henryk Pabijańczyk, trener Wisły: Mecz był wyrównany. Mieliśmy sporo podbramkowych sytuacji. Nie wykorzystywaliśmy ich wszystkich, więc graliśmy nerwowo w obawie o utratę gola. Mecz się uspokoił, gdy udało nam się zdobyć drugą bramkę.
Maria Tarczyńska, trener Moravii: Cieszę się, że udało nam się zebrać skład na to spotkanie, po ciężkiej konfrontacji ligowej w Rzeszowie. Mimo wyniku jestem zadowolona z gry młodych zawodniczek, które wystąpiły w tym pojedynku.
Więcej o rozgrywkach Pucharu Polski tutaj.
Dla "Fasolek" mecz ułożył się bardzo dobrze, bo już w 11 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Karolinę Ciurlik piłkarka Moravii skierowała piłkę do własnej bramki. Później mecz się wyrównał choć to Wiślaczki stwarzały groźniejsze sytuacje. Po stronie rywalek brylowała Paulina Piątkowska, jednak nie otrzymywała odpowiedniego wsparcia od strony koleżanek, a próby indywidualnych akcji przerywały ambitnie walczące nowokorczynianki.
Druga połowa była bardzo podobna do pierwszej. Delikatna przewaga Wisły z gry przekładała się na coraz większą ilość sytuacji bramkowych. - W tym okresie byłem bardzo zestresowany i to chyba udzieliło się moim zawodniczkom. Wiadomo jaka jest piłka, niby masz przewagę, szansę na bramki, nagle popełniasz błąd i zamiast trafić to tracisz gola. Na szczęście dla nas tak się nie stało - na chłodno komentował już po meczu trener LUKS Wisła Henryk Pabijańczyk. Na kwadrans przed końcem szkoleniowca uspokoiła Patrycja Ostatek, która mocnym strzałem wykończyła akcję zainicjowaną z lewej strony przez Karolinę Ciurlik. Wtedy też mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Moravia wciąż nie miała odpowiednich armat, by odmienić losy rywalizacji, a "Fasolki" grały spokojniej i do końca kontrolowały przebieg spotkania.
Po meczu w Nowym Korczynie nastąpiła euforia. Puchar Polski na szczeblu okręgu świętokrzyskiego padł łupem LUKS Wisły Nowy Korczyn. Zawodniczki i trener odtańczyli taniec zwycięstwa, a później z rąk delegata ŚZPN Sławomira Trybka odebrali puchar za zwycięstwo. W klubowej gablocie stanie obok tego, który piłkarki wywalczyły w ubiegłym roku. Wtedy nie udało się pokonać Moravii i w klubie musieli się zadowolić "pucharem pocieszenia".
Dzięki temu sukcesowi zawodniczki z Korczyna czeka dalsza przygoda z Pucharem Polski. Jednak już w pierwszym meczu czeka ich bardzo trudne zadanie bowiem podejmować będą AZS UJ Kraków. Jeśli Wiślaczki pokonały by i tę przeszkodę, wtedy na ich drodze w 1/8 finału stanie występujący ekstralidze Mitech Żywiec.
Po meczu powiedzieli:
Henryk Pabijańczyk, trener Wisły: Mecz był wyrównany. Mieliśmy sporo podbramkowych sytuacji. Nie wykorzystywaliśmy ich wszystkich, więc graliśmy nerwowo w obawie o utratę gola. Mecz się uspokoił, gdy udało nam się zdobyć drugą bramkę.
Maria Tarczyńska, trener Moravii: Cieszę się, że udało nam się zebrać skład na to spotkanie, po ciężkiej konfrontacji ligowej w Rzeszowie. Mimo wyniku jestem zadowolona z gry młodych zawodniczek, które wystąpiły w tym pojedynku.
Więcej o rozgrywkach Pucharu Polski tutaj.