Po pucharowej rywalizacji Unii

Nie dowiemy się dlaczego Chinasa Okoro Gloria była cieniem samej siebie w rywalizacji z Esrą Erol. Nie sprawimy, aby wszystkie strzały Unii trafiały do siatki, jednak możemy sprawdzić i przeanalizować dlaczego Unia wciąż nie potrafi wyjść poza 1/16 LM. Czy to przypadek? Jak to się dzieje?

Współczynnik UEFA nie jest może najlepszą metodą porównawczą klubu A z B, ale umówmy się - ranking ma jakieś podstawy w rzeczywistości. To że męska reprezentacja jest na 69. na świecie nie bierze się z nikąd. Tak samo jest również w damskim futbolu. Zostawmy panów w spokoju, nad nimi wszyscy wystarczająco się pastwią. Popatrzmy na sytuację RTP na arenie międzynarodowej.

Nasza reprezentacja ma zbyt niski współczynnik UEFA, aby mistrz kraju z marszu dostawał miejsce w 1/16 WCL. Jeśli popatrzymy na drużyny, które są potencjalnymi rywalami Polek w grupie to... nie znajdziemy ani jednego poważnego rywala. Grupa eliminacyjna jest formalnością praktycznie co roku. Unia przystępowała do eliminacji z wynikiem: 19.945. Jedynie Glasgow City FC mogło pochwalić się lepszym wskaźnikiem (23,275), a aż 8 z 22 drużyn już czekających w 1/16 miało gorszy rezultat.

Faza grupowa
Unia Racibórz 7 19,945
Pomurje 6 4,310
Bobruichanka 4 8,125
Ada Velipoje 0 0


Konak 9 0,990
Sarajevo 6 11,305
NSA Sofia 3 8,645
Cardiff 0 1,155

Chyba nie trzeba nikomu mówić, że Konak to najlepszy z możliwych rywali. Nie trzeba też omawiać spotkania, każdy z zainteresowanych widział, jak się skończyła ta rywalizacja.

Czy warto przebić się do 1/4 LM? Czy UEFA wystarczająco wspiera kobiecy futbol?
Liga Mistrzyń kobiet to nie jest - w przeciwieństwie do męskiej LM – finansowy raj. UEFA daje 20 000 euro za rozegranie dwumeczu. Z tego trzeba pokryć wszystkie koszty, łącznie z wyjazdem. Nie w mojej kwestii leży rozstrzyganie tego, czy za te pieniądze da się zorganizować spotkanie u siebie i pojechać na boisko rywala. Dopiero w ćwierćfinale klub zgarnia dodatkowe 25 000. Półfinaliści dostają po 50 000, finalista 200 000, a zwycięzca 250 000. Teraz najważniejsze - premie się nie sumują! Śmieszne kwoty, tym bardziej, że męskie drużyny dostają 8,6 mln za awans do fazy grupowej i milion za każdy wygrany mecz w grupie. Chelsea Londyn otrzymała w zeszłym sezonie 60 mln z kasy europejskiej federacji, Bayern Monachium blisko 42 mln. Prawa telewizyjne również zgoła różnią obie rozgrywki. Wystarczy przypomnieć, że Eurosport za transmisje spotkania Unii z Wolfsburgiem z Raciborza, w zeszłym sezonie, zapłacił... 1 euro.

1/16 €20,000 -
1/8 €20,000 -
1/4 €20,000 25 000
1/2 €20,000 50 000
Finalista   200 000
Zwycięzca   250 000

Nagroda za 1/4 WCL to tyle ile Unitki dostają z miejskiej kasy na "promocję miasta poprzez kobiecą piłkę nożną". Kobieca piłka marginalizowana i dotowana takimi kwotami z centrali nie ma prawa mocno się rozwijać. Jeśli europejska federacja nie zajmie się na poważnie damskim futbolem, nie mamy prawa marzyć o spektakularnych spotkaniach, pełnych trybunach i profesjonalnych transmisji z kilku (nie dwóch) spotkań Ligi Mistrzyń.
O ile Bayern sięgnął po 42mln euro, to panie w Vfl Wolfsburg dostaną 130 razy mniej! Nie, nie spodziewam się ogromnych sum przelewanych do kobiecych klubów, ale obecne bonusy wydają się śmieszne, wręcz uwłaczające - nie tyle klubom – co federacji Platiniego.

Autor: mateusz390
Treści zawarte w felietonach zawierają niezależne opinie ich autora i nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji KobiecaPilkapl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść tych artykułów.