Antończyk: Gramy o życie!
W czwartek czeka Was eliminacyjny bój ze Szkocją. Selekcjoner Wojciech Basiuk ma kłopot bogactwa na pewno na jednej pozycji.
- Jakiej? (śmiech)
Oczywiście, że na pozycji bramkarki! Wystarczy tylko zerknąć na nazwy klubów, w których występujecie – Pani w Ajaksie Amsterdam, a Katarzyna Kiedrzynek – Paris Saint-Germain FC.
- Na szczęście to nie my same, a trener ma twardy orzech do zgryzienia. Decyzja o tym, która z nas stoi między słupkami, należy tylko i wyłącznie do selekcjonera. Wszystko jest zależne od najbliższego spotkania i rywala, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. Udowadniamy, że polska piłka stoi nie tylko bramkarzami, ale również bramkarkami. Cieszę się, że podobnie jak panów, tak i panie stać na występy w silnych ligach. Pamiętajmy, że jeszcze Dominika Wylężek gra w Niemczech, a w i Polsce wciąż występuje kilka utalentowanych golkiperek. Często mówi się o polskiej szkole bramkarskiej i chyba musi coś być na rzeczy.
Póki co numerem jeden w polskiej bramce jest jednak Katarzyna Kiedrzynek. Jaki Pani do tego pochodzi?
- Z dużym spokojem. Wraz z upływem lat patrzę na to zupełnie inaczej. Teraz robię po prostu to, co do mnie należy. Decyzja o tym, która z nas będzie grała, należy do trenera. Jeżeli on uzna, że to Kasia jest lepsza i zasługuje na grę w pierwszym składzie, akceptuje to i będę trzymała kciuki za dobry występ koleżanki. Uprzedzając kolejne pytanie – z Kasią rywalizujemy tylko na boisku podczas treningów, a na co dzień staramy się wspierać nawzajem.
Bramkarką Ajaksu jest Pani od dwóch miesięcy. Jak wyglądały kulisy transferu do holenderskiego klubu?
- Wszystko rozpoczęło się od podpisaniu kontraktu z… producentem rękawic, ale po kolei. Przez kilka ostatnich lat pojawiały się luźne zapytania z zagranicznych klubów, ale nie doszło do przedstawienia żadnej konkretnej oferty. Sama też nie pałałam chęcią wyjazdu z Polski, bo przecież trafiłam na okres świetności Unii Racibórz. Seryjnie zdobywałyśmy mistrzostwo Polski, grałyśmy w Lidze Mistrzyń, a ponadto miałam blisko do rodzinnego domu. Zainteresowanie ze strony Ajaksu przyszło dość niespodziewanie.
Cały wywiad z Darią Antończyk można przeczytać w serwisie internetowym pzpn.pl
- Jakiej? (śmiech)
Oczywiście, że na pozycji bramkarki! Wystarczy tylko zerknąć na nazwy klubów, w których występujecie – Pani w Ajaksie Amsterdam, a Katarzyna Kiedrzynek – Paris Saint-Germain FC.
- Na szczęście to nie my same, a trener ma twardy orzech do zgryzienia. Decyzja o tym, która z nas stoi między słupkami, należy tylko i wyłącznie do selekcjonera. Wszystko jest zależne od najbliższego spotkania i rywala, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. Udowadniamy, że polska piłka stoi nie tylko bramkarzami, ale również bramkarkami. Cieszę się, że podobnie jak panów, tak i panie stać na występy w silnych ligach. Pamiętajmy, że jeszcze Dominika Wylężek gra w Niemczech, a w i Polsce wciąż występuje kilka utalentowanych golkiperek. Często mówi się o polskiej szkole bramkarskiej i chyba musi coś być na rzeczy.
Póki co numerem jeden w polskiej bramce jest jednak Katarzyna Kiedrzynek. Jaki Pani do tego pochodzi?
- Z dużym spokojem. Wraz z upływem lat patrzę na to zupełnie inaczej. Teraz robię po prostu to, co do mnie należy. Decyzja o tym, która z nas będzie grała, należy do trenera. Jeżeli on uzna, że to Kasia jest lepsza i zasługuje na grę w pierwszym składzie, akceptuje to i będę trzymała kciuki za dobry występ koleżanki. Uprzedzając kolejne pytanie – z Kasią rywalizujemy tylko na boisku podczas treningów, a na co dzień staramy się wspierać nawzajem.

Bramkarką Ajaksu jest Pani od dwóch miesięcy. Jak wyglądały kulisy transferu do holenderskiego klubu?
- Wszystko rozpoczęło się od podpisaniu kontraktu z… producentem rękawic, ale po kolei. Przez kilka ostatnich lat pojawiały się luźne zapytania z zagranicznych klubów, ale nie doszło do przedstawienia żadnej konkretnej oferty. Sama też nie pałałam chęcią wyjazdu z Polski, bo przecież trafiłam na okres świetności Unii Racibórz. Seryjnie zdobywałyśmy mistrzostwo Polski, grałyśmy w Lidze Mistrzyń, a ponadto miałam blisko do rodzinnego domu. Zainteresowanie ze strony Ajaksu przyszło dość niespodziewanie.
Cały wywiad z Darią Antończyk można przeczytać w serwisie internetowym pzpn.pl