Kiedrzynek: PSG? To zupełnie inna bajka
Transfer do PSG, wielka kariera przed Tobą, ale zacznijmy od początku… Twoja przygoda z piłką rozpoczęła się w Motorze Lublin. Jak tam trafiłaś, ale przede wszystkim skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do futbolu?
- Zaczynałam tak samo jak każda dziewczynka, kopałam piłkę z kolegami na osiedlu. Nie było to łatwe, bo byłam jedyna, ale dzięki temu mogłam się naprawdę wiele nauczyć…W międzyczasie grałam w osiedlowym klubie MKS Kalina u trenera Jana Puchali. Zamiłowanie do sportu mam od małego, w wieku 6 lat poszłam w ślady starszej siostry i zaczęłam treningi piłki ręcznej. Oczywiście byłam bramkarką z predyspozycjami do gry w polu, ale przyszedł taki moment, kiedy musiałam wybrać. Tata zabrał mnie na pierwszy trening do prawdziwego kobiecego klubu, niestety nie mogłam trenować obu sportów naraz, więc zostałam przy piłce nożnej. W Motorze grałam 2 lata i ostatni mecz zadecydował o transferze do Górnika Łęczna.
Po Motorze Lublin był Górnik Łęczna. Co zadecydowało o przenosinach, większe możliwości rozwoju?
- Treningi i sam pobyt w klubie z Łęcznej bardzo się różnił, tu już mogłam poczuć piękno futbolu i pełen profesjonalizm. Na pewno przenosząc się o te 25 km do Łęcznej wiedziałam, że zrobię krok w przód, ale nigdy nie sądziłam, że aż taki. Jeżeli chodzi o treningi bramkarskie, no tu już nie było tak kolorowo… Bardzo długo o nie walczyłam no i się udało, co prawda po latach, ale zawsze. Miałam treningi 2-3 razy w tygodniu z trenerem Adamem Piekutowskim, któremu bardzo dużo zawdzięczam. Przekazał mi swoje doświadczenie i charakter, którego w tym czasie bardzo potrzebowałam. Grę w Łęcznej wspominam bardzo dobrze, były to naprawdę wspaniałe lata, których nigdy nie zapomnę.
Skoro już rozmawiamy o rozwoju, opowiedz jak wyglądają treningi w polskich klubach, mogłaś liczyć na zajęcia stricte bramkarskie? Naprawdę jest aż tak tragicznie?
- W Polsce nie jest aż tak tragicznie, musimy tylko trochę zmądrzeć do kobiecego futbolu…
Cały wywiad z reprezentacyjną bramkarką przeczytacie na poprostufutbol.pl
- Zaczynałam tak samo jak każda dziewczynka, kopałam piłkę z kolegami na osiedlu. Nie było to łatwe, bo byłam jedyna, ale dzięki temu mogłam się naprawdę wiele nauczyć…W międzyczasie grałam w osiedlowym klubie MKS Kalina u trenera Jana Puchali. Zamiłowanie do sportu mam od małego, w wieku 6 lat poszłam w ślady starszej siostry i zaczęłam treningi piłki ręcznej. Oczywiście byłam bramkarką z predyspozycjami do gry w polu, ale przyszedł taki moment, kiedy musiałam wybrać. Tata zabrał mnie na pierwszy trening do prawdziwego kobiecego klubu, niestety nie mogłam trenować obu sportów naraz, więc zostałam przy piłce nożnej. W Motorze grałam 2 lata i ostatni mecz zadecydował o transferze do Górnika Łęczna.
Po Motorze Lublin był Górnik Łęczna. Co zadecydowało o przenosinach, większe możliwości rozwoju?
- Treningi i sam pobyt w klubie z Łęcznej bardzo się różnił, tu już mogłam poczuć piękno futbolu i pełen profesjonalizm. Na pewno przenosząc się o te 25 km do Łęcznej wiedziałam, że zrobię krok w przód, ale nigdy nie sądziłam, że aż taki. Jeżeli chodzi o treningi bramkarskie, no tu już nie było tak kolorowo… Bardzo długo o nie walczyłam no i się udało, co prawda po latach, ale zawsze. Miałam treningi 2-3 razy w tygodniu z trenerem Adamem Piekutowskim, któremu bardzo dużo zawdzięczam. Przekazał mi swoje doświadczenie i charakter, którego w tym czasie bardzo potrzebowałam. Grę w Łęcznej wspominam bardzo dobrze, były to naprawdę wspaniałe lata, których nigdy nie zapomnę.
Skoro już rozmawiamy o rozwoju, opowiedz jak wyglądają treningi w polskich klubach, mogłaś liczyć na zajęcia stricte bramkarskie? Naprawdę jest aż tak tragicznie?
- W Polsce nie jest aż tak tragicznie, musimy tylko trochę zmądrzeć do kobiecego futbolu…
Cały wywiad z reprezentacyjną bramkarką przeczytacie na poprostufutbol.pl