Szaliński: Będziemy bić się o medal
Czym jest dla pan awans do finału Pucharu Polski?
- To coś nowego i nieodgadnionego, ale też cudowna przygoda i radość. Jestem trenerem od 30 lat i po raz pierwszy moja drużyna zagra o Puchar Polski. Wielka w tym zasługa dziewczyn, które do finału awansowały dzięki ciężkiej pracy. Można powiedzieć, że ten sukces rodził się w bólach.
W tej edycji PP wszystkie mecze w graliście na wyjazdach. To chyba dobry prognostyk przed finałem w Ostródzie?
- Nie szukałbym tu analogii. Zarówno dla nas, jak i Medyka Konin, finał będzie meczem wyjazdowym i nikt nie będzie miał atutu własnego boiska. Stadion w Ostródzie będzie neutralny dla obu drużyn.
Dotychczas w PP AZS Wrocław zdobył z gry tylko jedną bramkę. Tymczasem Medyk ma bilans 10:0 i w dziewięciu meczach ligowych strzelił 52 gole. Ma pan już plan na takiego rywala?
- Staram się nie dopasowywać sposobu gry swojego zespołu pod konkretnego rywala. Mamy swój styl i będziemy grać to, co potrafimy najlepiej. Jeśli chodzi o skuteczność Medyka, to prezentuje on dużo wyższy poziom, niż reszta ligi. Poza tym koninianki miały łatwiejszą drogę do finału i, w odróżnieniu od nas, grały z niżej notowanymi zespołami.
Finał PP dopiero za dwa miesiące, tymczasem za tydzień rusza liga. Jakie cele sobie stawiacie na rundę wiosenną?
- Ciągle uczymy się grać w piłkę i nie wyznaczam drużynie konkretnego celu w postaci określonego miejsca, czy zdobycia pewnej liczby punktów. Chcemy się rozwijać i grać coraz lepiej. Wycofanie się Unii Racibórz spowodowało, że trzy zespoły rywalizują o dwa miejsca na podium. O medal będziemy się bić z Górnikiem Łęczna i TS Mitech Żywiec, które prezentują podobny poziom do naszego. Poza zasięgiem jest natomiast Medyk Konin. Być może do walki o medale dołączy się jeszcze jakiś czarny koń.
Cały wywiad z Jerzym Szalińskim można przeczytać na www.azs.pl
- To coś nowego i nieodgadnionego, ale też cudowna przygoda i radość. Jestem trenerem od 30 lat i po raz pierwszy moja drużyna zagra o Puchar Polski. Wielka w tym zasługa dziewczyn, które do finału awansowały dzięki ciężkiej pracy. Można powiedzieć, że ten sukces rodził się w bólach.
W tej edycji PP wszystkie mecze w graliście na wyjazdach. To chyba dobry prognostyk przed finałem w Ostródzie?
- Nie szukałbym tu analogii. Zarówno dla nas, jak i Medyka Konin, finał będzie meczem wyjazdowym i nikt nie będzie miał atutu własnego boiska. Stadion w Ostródzie będzie neutralny dla obu drużyn.
Dotychczas w PP AZS Wrocław zdobył z gry tylko jedną bramkę. Tymczasem Medyk ma bilans 10:0 i w dziewięciu meczach ligowych strzelił 52 gole. Ma pan już plan na takiego rywala?
- Staram się nie dopasowywać sposobu gry swojego zespołu pod konkretnego rywala. Mamy swój styl i będziemy grać to, co potrafimy najlepiej. Jeśli chodzi o skuteczność Medyka, to prezentuje on dużo wyższy poziom, niż reszta ligi. Poza tym koninianki miały łatwiejszą drogę do finału i, w odróżnieniu od nas, grały z niżej notowanymi zespołami.
Finał PP dopiero za dwa miesiące, tymczasem za tydzień rusza liga. Jakie cele sobie stawiacie na rundę wiosenną?
- Ciągle uczymy się grać w piłkę i nie wyznaczam drużynie konkretnego celu w postaci określonego miejsca, czy zdobycia pewnej liczby punktów. Chcemy się rozwijać i grać coraz lepiej. Wycofanie się Unii Racibórz spowodowało, że trzy zespoły rywalizują o dwa miejsca na podium. O medal będziemy się bić z Górnikiem Łęczna i TS Mitech Żywiec, które prezentują podobny poziom do naszego. Poza zasięgiem jest natomiast Medyk Konin. Być może do walki o medale dołączy się jeszcze jakiś czarny koń.
Cały wywiad z Jerzym Szalińskim można przeczytać na www.azs.pl