L.Dudek: Czuje się Polką

Na stronie kspiaseczno.jogger.pl  ukazał się wywiad z Lindą Dudek, napastniczką GOSiRek Piaseczno.

Zostałaś właśnie powołana – po raz drugi – do reprezentacji Polski. Urodziłaś się jednak i dorastałaś w Australii, dlatego zasadne jest pytanie: czujesz się bardziej Polką, czy jednak Australijką? Gra w biało-czerwonych barwach jest dla ciebie zaszczytem, czy opcją numer dwa?
- Spodziewałam się, że prędzej czy później będę musiała odpowiedzieć na takie pytanie... Po prostu uznałam, że w biało-czerwonej koszulce będę wyglądała ładniej niż w zielono-żółtej, a biały orzeł na piersi będzie prezentował się lepiej od kangura czy emu. (śmiech) Oczywiście to tylko żarty. Czuję się w stu procentach Polką, bo choć urodziłam się i wychowałam w Australii, to jednak byłam wychowywana po polsku. W domu mówiło się u nas po polsku, mama gotowała polskie potrawy, a w niedziele chodziliśmy do kościoła na polskie msze. Nawet większość naszych bliskich znajomych była Polakami. Jestem Polką i bardzo się cieszę, że być może dostanę szansę gry w naszej kadrze.

Swojego poprzedniego zgrupowania nie będziesz jednak miło wspominała. Doznałaś na nim kontuzji, nie zadebiutowałaś w kadrze i szybko musiałaś wracać do Piaseczna...
- To prawda. Doznałam wówczas urazu mięśnia dwugłowego. Strasznie to przeżyłam, bo to było moje pierwsze powołanie do reprezentacji. Bardzo chciałam się pokazać i zagrać w oficjalnym meczu kadry narodowej. A jak doszło do tej kontuzji? Nie była ona spowodowana jakimś faulem czy kontaktem z inną dziewczyną. Na porannym treningu miałyśmy test wydolnościowy, w którym biega się praktycznie jednym tempem. Później były gierki 4 razy po 10 minut i podczas jednej z nich wykonałam sprint, po którym coś „poszło” mi w nodze. Lekarz stwierdził, że to mocne naciągnięcie mięśnia dwugłowego i odesłał mnie do domu.


Nie miałaś wcześniej powołań do juniorskich reprezentacji Australii?
- Nie. Raz było ponoć bardzo blisko, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Tyle że ja zaczęłam grać w piłkę dosyć późno, a w Australii jest tak, że zawodniczki muszą długo pracować na to, by zostały zauważone. Zagrałam tam kilka dobrych sezonów i kto wie, może dostałabym powołanie, gdybym nie zdecydowała się na przyjazd do Polski. Tym bardziej, że grałam w reprezentacji swojego stanu. Ale prawda jest taka, że zawsze chciałam grać dla Polski.

Cały wywiad z Lindą Dudek można przeczytać na kspiaseczno.jogger.pl