Jaszczak: Zaistnieć w Europie
W serwsie pzpn.pl ukazał się wywiad z Romanem Jaszczakiem, trenerem nowych mistrzyń Polski z Konina.
Na początku naszej rozmowy musimy ustalić, jak mam się do Pana zwracać. Wydaje się to całkiem zasadne, bo nie dość, że jest Pan założycielem klubu, to obecnie pełni Pan funkcję zarówno prezesa, jak i trenera. W takim razie Roman Jaszczak to przede wszystkim…
- Zdecydowanie trener! To moja największa pasja i zamiłowanie, które z jednej strony kosztuje mnie wiele sił, ale z drugiej daje jeszcze więcej radości. Funkcję prezesa zaś pełnię, bo... po prostu ktoś musi nim być.
Połączenie tych wszystkich ról z całą pewnością nie jest łatwe.
- Teraz jest łatwiej. Z sentymentem wspominam czasy, kiedy równocześnie byłem nie tylko trenerem i prezesem, ale jeszcze nauczycielem czy gospodarzem obiektu. Niejednokrotnie najpierw musiałem przygotować boisko do treningu bądź meczu, potem dyrygować swoimi podopiecznymi, a wieczorem zasiadać do papierkowej roboty. Teraz jestem „tylko” trenerem i prezesem. Do pomocy mam asystentki, które najpierw zbierały piłkarskie szlify pod moim okiem, a obecnie same są trenerkami. W pracy z drużyną seniorek pomagają mi Anna Gawrońska, Marta Woźniak, Anna Szymańska czy Anita Piotrowska. Zachowując odpowiednie proporcje, w Medyku stosujemy angielski styl prowadzenie zespołu. Można więc powiedzieć, że pełnię funkcję menadżera, który nakreśla pewne kierunki działań i koordynuje pracę całego klubu.
» Mistrz Polski z Konina!
Nie ulega wątpliwości, że w Koninie wykonujecie świetną pracę na rzecz piłkarstwa kobiecego.
- Miło słyszeć te słowa, ale nieskromnie stwierdzę, że... tak dokładnie jest. Wiele czynników nam sprzyja. W pierwszej kolejności miasto Konin, które w ramach miejscowego MOSiR-u prowadzi sześć najmłodszych grup dziewczynek, a także utrzymuje Szkołę Mistrzostwa Sportowego na poziomie gimnazjalnym. Następnie dziewczyny mogą trenować w licealnym ośrodku szkolenia, który jest dotowany ze środków PZPN oraz ministerstwa sportu. Co ważne, skupiamy się nie tylko na rozwoju piłkarskim, ale przede wszystkim stawiamy na edukację dziewczyn. Nasze wychowanki są trenerkami, fizjoterapeutkami, dziennikarkami. A to wszystko dzięki sztabowi ludzi, który pracuje na nasze wspólne sukcesy. Mamy to szczęście, że nasza ogromna pasja stała się pracą, która stawia przed nami kolejne wyzwania i cele.
Cały wywiad można przeczytać na pzpn.pl
Na początku naszej rozmowy musimy ustalić, jak mam się do Pana zwracać. Wydaje się to całkiem zasadne, bo nie dość, że jest Pan założycielem klubu, to obecnie pełni Pan funkcję zarówno prezesa, jak i trenera. W takim razie Roman Jaszczak to przede wszystkim…
- Zdecydowanie trener! To moja największa pasja i zamiłowanie, które z jednej strony kosztuje mnie wiele sił, ale z drugiej daje jeszcze więcej radości. Funkcję prezesa zaś pełnię, bo... po prostu ktoś musi nim być.
Połączenie tych wszystkich ról z całą pewnością nie jest łatwe.
- Teraz jest łatwiej. Z sentymentem wspominam czasy, kiedy równocześnie byłem nie tylko trenerem i prezesem, ale jeszcze nauczycielem czy gospodarzem obiektu. Niejednokrotnie najpierw musiałem przygotować boisko do treningu bądź meczu, potem dyrygować swoimi podopiecznymi, a wieczorem zasiadać do papierkowej roboty. Teraz jestem „tylko” trenerem i prezesem. Do pomocy mam asystentki, które najpierw zbierały piłkarskie szlify pod moim okiem, a obecnie same są trenerkami. W pracy z drużyną seniorek pomagają mi Anna Gawrońska, Marta Woźniak, Anna Szymańska czy Anita Piotrowska. Zachowując odpowiednie proporcje, w Medyku stosujemy angielski styl prowadzenie zespołu. Można więc powiedzieć, że pełnię funkcję menadżera, który nakreśla pewne kierunki działań i koordynuje pracę całego klubu.
» Mistrz Polski z Konina!
Nie ulega wątpliwości, że w Koninie wykonujecie świetną pracę na rzecz piłkarstwa kobiecego.
- Miło słyszeć te słowa, ale nieskromnie stwierdzę, że... tak dokładnie jest. Wiele czynników nam sprzyja. W pierwszej kolejności miasto Konin, które w ramach miejscowego MOSiR-u prowadzi sześć najmłodszych grup dziewczynek, a także utrzymuje Szkołę Mistrzostwa Sportowego na poziomie gimnazjalnym. Następnie dziewczyny mogą trenować w licealnym ośrodku szkolenia, który jest dotowany ze środków PZPN oraz ministerstwa sportu. Co ważne, skupiamy się nie tylko na rozwoju piłkarskim, ale przede wszystkim stawiamy na edukację dziewczyn. Nasze wychowanki są trenerkami, fizjoterapeutkami, dziennikarkami. A to wszystko dzięki sztabowi ludzi, który pracuje na nasze wspólne sukcesy. Mamy to szczęście, że nasza ogromna pasja stała się pracą, która stawia przed nami kolejne wyzwania i cele.
Cały wywiad można przeczytać na pzpn.pl