Atmosfera i zaufanie receptą na sukces


Na stronie kskoronakobiety.futbolowo.pl  ukazał się wywiad z Jerzym Bojko, trenerem piłkarek Korony Łaszczów, która awansowała w tym sezonie do I ligi.

Plan powrotu do I ligi został przez  zespół Korony wykonany. Jak ocenia Pan przebieg zakończonego niedawno sezonu?
- Rzeczywiście, taki cel przyświecał nam po spadku w ubiegłym sezonie. Dziewczyny walczyły dzielnie, atmosfera wokół drużyny była znakomita. W imieniu zawodniczek dziękuję władzom miasta, prezesowi klubu i naszemu sponsorowi - firmie AGROTEX Tomasza Bobera. Początek był udany, potem przytrafiły się dwie porażki. Mały prysznic na początku rozgrywek przydał się, bo potem już nie przytrafiały się nam większe wpadki. Po rundzie jesiennej byliśmy zespołem, który stracił 4 bramki, najmniej ze wszystkich zespołów II -ligowych w Polsce, ale były to bramki bardzo kosztowne punktowo. Rundę wiosenną zaczęliśmy dobrze, chociaż nastroje zmącił trochę remis u siebie z Naprzodem Sobolów. Najtrudniejszy mecz rozegraliśmy na boisku w Kolbuszowej, nie mogła wystąpić Monika Wronka, z konieczności na środku obrony zagrała Paulina Stojko, więc w takiej sytuacji wynik 0:0 ciągle dawał nam szansę na grę o awans. Kluczowym był mecz na boisku lidera AZS UJ II w Krakowie, gdzie wygraliśmy zdecydowanie 8-0 i mogliśmy odetchnąć z ulgą, że awans staje się faktem. Sumując, nie był to spacerek, były trudne momenty, ale i dużo radości. Zdobyliśmy 42 punkty, strzeliliśmy 66 bramek tracąc tylko 9 w 18 meczach.

Z trójki beniaminków awansujących z grupy małopolskiej II ligi Korona ma już doświadczenie wyniesione z gry w wyższej klasie. Czy pomoże to drużynie w walce o zachowanie na dłużej statusu I-ligowca?
- Wierzę, że tak, ale pamiętajmy, że Sokół Kolbuszowa też grał w I lidze w latach 2006-2008. Na naszą korzyść przemawia fakt, że mamy prawie ten sam skład, zaś one to już inny zespół. Myślę, że każdy będzie walczył z dużą determinacją, aby osiągać jak najlepsze wyniki. Mój zespół pokazał w I lidze, że potrafi walczyć w defensywie z zespołami, które są już dzisiaj w ekstralidze. W tym sezonie bardziej zmuszeni byliśmy kreować grę, więcej graliśmy w ofensywie, ale też wyciągaliśmy wnioski ze straconych bramek. Myślę, że przynajmniej 4-5 goli z tych 9 straconych można było uniknąć, zabrakło koncentracji. Jeżeli połączymy niezłą grę obronną z I ligi i wzbogacimy naszą grę ofensywną z ostatniego sezonu, to powalczymy skutecznie o dobre miejsce.

Tradycyjne już pytanie o ocenę poszczególnych formacji.
- W tym sezonie mieliśmy bardzo wyrównane wszystkie formacje i kilka zawodniczek, które potrafią zagrać na kilku pozycjach, co w trudnych chwilach pomogło zespołowi. W bramce doświadczona Justyna Krawczyńska i robiąca szybkie postępy Ania Dumicz - tutaj mieliśmy spokój. Linia obrony coraz częściej rozpoczynała grę od bramki, boczne obrończynie często przebywały na połowie przeciwnika, a to znak, że rozumieją nowoczesną grę. Fakt, że straciliśmy tak mało bramek wystawia tej formacji dobrą notę. Grały: Iwona Struszewska, Monika Wronka, Katarzyna Stefanik, Julita Szkałuba i Magdalena Teterycz. Druga linia, szczególnie w rundzie wiosennej, zagrała kilka bardzo dobrych spotkań świetnie wspomagając obrończynie i kreując grę ofensywną, strzelając przy tym 20 bramek. W tej formacji grały: Kinga Herda, Katarzyna Kot, Katarzyna Piekarska, Justyna Kaziuk, Weronika Pyzik, Diana Kaznowska, Aleksandra Kukiełka, Patrycja Skóra i Kasia Klimczuk. Atak to trzy doświadczone zawodniczki Justyna Wronka, Paulina Stojko i Katarzyna Ilczuk, które łącznie strzeliły 39 bramek. Warto przypomnieć, że Paulina często uzupełniała środek pomocy, Justyna nie wystąpiła w kilku meczach, a Kasia wróciła po kontuzji i przez to często grała w niepełnym wymiarze czasu.

Cały wywiad można przeczytać na kskoronakobiety.futbolowo.pl