Kadra U-19: Wykonaliśmy tylko część planu

Pierwsza runda eliminacyjna do mistrzostw Europy do lat 19 już jest za nami. W turnieju w Polsce najlepszą drużyną okazała się ekipa Austriaczek. Polki nie są w stu procentach zadowolone z wyniku, bowiem doznały jednej, ale sromotnej porażki.

Kobieca reprezentacja Polski do lat 19 rozpoczęła zgrupowanie dwudziestego września w pruszkowskim hotelu Ideal. Nie wszystkie piłkarki przyjechały w pełni sił. Obie bramkarki były szyte. Natomiast zawodniczki z pola musiały uporać się z przeziębieniem. - Wszelkie problemy jakie były, nie były duże. Nie wynikały z samej gry i ze zgrupowania, tylko ze wcześniejszych spotkań ligowych. Wszystkie dziewczyny, które grały, były w stu procentach przygotowane. - powiedział lekarz reprezentacji Robert Szostak.

W pierwszym meczu z Armenkami na boisku w Nadarzynie nasze panie miały miażdżącą przewagę, którą nie do końca wykorzystały. Zagrały na zero z tyłu, oraz na trzy w ataku. Podopieczne Mateusza Smudy mogły strzelić jeszcze z siedem goli, ale zabrakło im szczęścia przy uderzeniach na bramkę rywalek. W następnym spotkaniu nasze orlice musiały sprostać dobrze grającej taktycznie drużynie Turcji. Do przerwy Turczynki remisowały 1:1. Dopiero po sześćdziesiątej minucie zostały zamknięte na swojej połowie i musiały odpierać zmasowane ataki Polek. Niestety dla rywalek, piłkarki z orłem na piersi strzeliły jeszcze trzy bramki i mogły świętować przekonujące zwycięstwo 4:1 w Piasecznie. Podczas ostatniego meczu kibice mogli zaobserwować wszystkie błędy naszej obrony, oraz bardzo nieskładne ataki w ofensywie. Austriaczki miały sześć stu procentowych okazji do zdobycia gola, z czego pięć wykorzystały. Reprezentantki naszego kraju nie zasłużyły na taką lekcję gry w piłkę, bowiem nie grały katastrofalnie tylko bezskutecznie w ataku i za nerwowo w środku pola. Porażka 1:5 na pewno nauczy nasze zawodniczki pokory, a wszyscy obserwatorzy mają nadzieję, że selekcjoner wyeliminuje odkryte przez nasze rywalki błędy.

Selekcjoner może ten turniej uznać za udany, aczkolwiek nie skakał z radości po ostatnim spotkaniu. - Ten główny cel udało się osiągnąć. Ambicja sportowa i to co zakładaliśmy to było zdobycie dziewięciu punktów i nie stracenia bramki - powiedział Mateusz Smuda. Już w grudniu będziemy mogli oceniać szanse drużyny na awans do ME. Będziemy wtedy wiedzieć z kim orliczki zmierzą się w drugiej rundzie eliminacyjnej. - Liczymy na szczęście w grudniowym losowaniu - zakończył drugi trener reprezentacji, Robert Radek.

***
Selekcjoner reprezentacji Polski, Mateusz Smuda na łamach naszego serwisu chciałby podziękować przede wszystkim dziewczynom za zaangażowanie i dyscyplinę, którymi wykazały się przez te wszystkie dni. Nie tylko tą boiskową, ale i tą poza sportową. Całemu sztabowi trenerskiemu oraz medycznemu. Wszyscy pracowali na dwieście procent swoich możliwości i przyczynili się do tego awansu.

Przygotował: Marcin Chiliński (KobiecaPilka.pl)