Z Ekstraklasy do kobiet

W przeszłości występował na boiskach męskiej Ekstraklasy. Obecnie Mariusz Misiura szkoli dziewczęta Gryfa Szczecin.

Czy druga lokata i 5 punktów straty do Stilonu Gorzów to wynik, z którego można być zadowolonym po rundzie jesiennej ?
Tabela na pewno nie odzwierciedla w pełni naszej postawy w tej rundzie. Uważam, że strata 5 punktów do Stilonu jest zbyt duża. Przegraliśmy z Gorzowem u siebie 2:1 i tą gorzką pigułkę będziemy przełykać całą zimę. Do dzisiaj nie rozumiem jak można było przegrać z zespołem, który nie oddał sam celnego strzału na naszą bramkę przez 90 minut. Piłka jest jednak nieobliczalna i można przegrać mecz po 2 bramkach samobójczych.

Jak ocenisz postawę swoje zespołu ?
Ogólnie jestem zadowolony z postawy dziewczyn. Przed sezonem dołączyły do nas zawodniczki z Victorii Sianów (Zdunek, Siwińska, Krakowska, Kornacka, Świąder). Z Konina wróciła Ania Szymańska, a z Gorzowa Anita Piotrowska. Potrzebny jest czas, żeby wszystko dobrze zaczęło funkcjonować. Przed sezonem mieliśmy mało czasu na zgranie, ponieważ większość zawodniczek była na zgrupowaniach kadry Polski. W Pucharze Polski zdominowaliśmy całe województwo. W finale Gryf I Szczecin wygrał z Gryfem II Szczecin, który wcześniej pokonał 5:2 I-ligową Olimpię Szczecin.

Waszym problemem patrząc na wyniki była gra u siebie - tylko 4 punkty w 3 meczach. Jaka może być tego przyczyna ?
Większość z nowych dziewczyn pierwszy raz gra przy tak licznej publiczności. Obecność 200 czy 300 kibiców na meczach piłki kobiecej to dla nich nowość. Race, sztuczne oświetlenie, presja wyniku i duże oczekiwania kibiców sprawiły, że kilka dziewczyn nie wytrzymało tego napięcia i na boisku nie pokazało tego co potrafią. Druga runda na pewno będzie lepsza i nasze boisko będzie twierdzą nie do zdobycia.

Kibice znają Twoje nazwisko z I-ligowych występów w barwach Pogoni Szczecin. Jak to się stało, że zostałeś trenerem dziewcząt Gryfa ?
Tak, jestem wychowankiem Pogoni Szczecin od 8 roku życia. Kilka sezonów spędziłem na boiskach I i II-ligowych. Miałem też roczny epizod w tureckim klubie Turkiyemspor. Tam nabawiłem się ciężkiej kontuzji i wróciłem do Szczecina. W tym czasie dostałem zaproszenie na mecz barażowy o awans do I ligi Gryfa Szczecin i po meczu w luźnej rozmowie otrzymałem propozycje pracy jako trener. Po 3 tygodniach spotkaliśmy się i podpisaliśmy umowę.

Jaki musi być trener, żeby osiągać sukcesy z drożynami żeńskimi ?
Mimo młodego wieku jak na trenera uważam, że mam już doświadczenie. Dziewięć sezonów spędzonych w najwyższych klasach rozgrywkowych w męskiej piłce i praca z trenerami (Kuras, Wyrobek, Baniak, Podbrożny, Mikulski, Zub, Masztaler, Michniewicz, Rabe, Gorlitz, Kaczmarek) pozwoliła mi dużo się nauczyć. Trener musi być cały czas z zespołem. Doskonale to rozumiem, bo sam jestem piłkarzem i wiem jak im pomoc w kryzysowych sytuacjach. Na boisku jak i poza nim dziewczyny wiedzą, że mogą na mnie zawsze liczyć.

Kobieca piłka jest wciąż bardzo ubogą kuzynką męskiej. Czy jest jakaś szansa, aby dyscyplina ta stała się popularniejsza?
Tak, różnica miedzy I ligą kobiecą i męska jest kolosalna, ale nie dziwię się temu. 65% ludzi pracujących w klubach kobiecej piłki totalnie się na niej nie zna!!! I nie boje się tego głośno powiedzieć! Miałem okazję przez półtora roku zobaczyć przygotowanie do meczu czy treningu większości zespołów I i II ligi. Trenerzy nie uczą taktyki, brak przygotowania kondycyjnego, rzucą piłkę i niech tam sobie biegają. A później zastanawiają się, dlaczego jest mało kibiców na meczach. Nikt nie chce oglądać po prostu zwykłej kopaniny. Trzeba dać szanse młodym zdolnym trenerom. Wtedy być może kobieca piłka pójdzie do przodu.

Rozmawiał: Łukasz Preiss (KobiecaPilka.pl)