Sikora rozstrzelała Cardiff (foto)
Medyk wygrywa z Cardiff Ladies 5:0. Cztery bramki autorstwa Aleksandry Sikory.eliminacje Ligi Mistrzyń, 11.08.2015 r. godz. 18:00
Medyk Konin - Cardiff Metropolitan Ladies 5:0 (3:0)
Sikora 8, 13, 45, 90, Dudek 49
Medyk: Szymańska - Grad, Slavcheva, Nikolić, Ficzay, Sikora, Daleszczyk (46 Pakulska), Balcerzak, Gawrońska (46 Dudek), Chudzik, Tarczyńska (68 Sturanović)
Cardiff Met Ladies: Camotim – Sargent, Davy (46 Murray), Tucker (57 Mathias), Scherchel (38 Fever), Turner, Billingham, Pinder, O’Connor, Allen, Parsons
Medyk zdemolował Walijskie Cardiff 5:0 i jest to najniższy wymiar kary dla rywala z Wysp Brytyjskich. Aleksandra Sikora udowodniła, że jest czołową polską piłkarką, nie tylko dlatego, że strzeliła cztery bramki bo mogła dziś ich mieć więcej. Co chwilę szarżowała prawą stroną doprowadzając przeciwniczki do rozpaczy. Cztery gole w jednym meczu Ligi Mistrzyń, jeżeli chodzi o polskich piłkarzy, strzelił chyba tylko Robert Lewandowski Realowi Madryt w pamiętnym półfinale sezonu 2012/13. Różnica jest taka, że trzy bramki strzelił po przerwie a Ola zdobyła je w pierwszych 45 minutach. Jak mówiła na konferencji prasowej przez kilka ostatnich dni nie czuła się najlepiej. Pytanie jak dobrze można się czuć po czterech bramkach w takim meczu?
Jeżeli chodzi o grę w dzisiejszym meczu, to po pierwszych kilku minutach lepsze wrażenie sprawiały piłkarki z Cardiff. Ale tylko przez chwilę, potem trema z Medyczek już zeszła i zaczęły grać swoje z rzadka pozwalając na wizyty przeciwniczek w polu karnym. Rywalki nie miały ani jednej stu procentowej sytuacji, nie potrafiły sprawić aby w szeregi koninianek wkradło się zdenerwowanie. Cardiff nie można odmówić ambicji i chęci do gry. Trener Met Ladies twierdziła, że w drugiej połowie zagrały lepiej. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że po przerwie straciły tylko dwie bramki, to tak. Ale poza tym… Tarczyńska, Balcerzak, Gawrońska, w końcówce drugiej połowy także Sturanović, którakolwiek z Medyczek miała ochotę, to strzelała na bramke rywalek. A że nie wszystko wpadło? Nie musiało, najważniejsze dzisiaj było zwycięstwo, nie ważne w jakim rozmiarze. Wiadomo, że liczy się końcowy wynik czyli awans do fazy play-off.
Na konferencji prasowej można było spotkać przewodniczącego komisji ds. piłkarstwa kobiecego PZPN, Andrzeja Padewskiego a także dyrektora sportowego PZPN, Stefana Majewskiego. Może ich obecność w Koninie nie pomogła rozwojowi kobiecej piłki w Polsce ale z pewnością nie zaszkodziła. Następny pojedynek już w czwartkowe popołudnie i w związku z tym, że Gintra sensacyjnie przegrała w Kleczewie z Wrexford 0:1, drugi mecz, podobnie jak w Sarajewie w ubiegłym roku, może być o awans. Brawo Medyk ale też nie zapominajmy, że to dopiero pierwszy krok w drodze do elitarnej fazy pucharowej Ligi Mistrzyń rozpoczynającej się na poziomie 1/16 UEFA Women's Champions League.
Medyk Konin - Cardiff Metropolitan Ladies 5:0 (3:0)
Sikora 8, 13, 45, 90, Dudek 49
Medyk: Szymańska - Grad, Slavcheva, Nikolić, Ficzay, Sikora, Daleszczyk (46 Pakulska), Balcerzak, Gawrońska (46 Dudek), Chudzik, Tarczyńska (68 Sturanović)
Cardiff Met Ladies: Camotim – Sargent, Davy (46 Murray), Tucker (57 Mathias), Scherchel (38 Fever), Turner, Billingham, Pinder, O’Connor, Allen, Parsons
Medyk zdemolował Walijskie Cardiff 5:0 i jest to najniższy wymiar kary dla rywala z Wysp Brytyjskich. Aleksandra Sikora udowodniła, że jest czołową polską piłkarką, nie tylko dlatego, że strzeliła cztery bramki bo mogła dziś ich mieć więcej. Co chwilę szarżowała prawą stroną doprowadzając przeciwniczki do rozpaczy. Cztery gole w jednym meczu Ligi Mistrzyń, jeżeli chodzi o polskich piłkarzy, strzelił chyba tylko Robert Lewandowski Realowi Madryt w pamiętnym półfinale sezonu 2012/13. Różnica jest taka, że trzy bramki strzelił po przerwie a Ola zdobyła je w pierwszych 45 minutach. Jak mówiła na konferencji prasowej przez kilka ostatnich dni nie czuła się najlepiej. Pytanie jak dobrze można się czuć po czterech bramkach w takim meczu?
Jeżeli chodzi o grę w dzisiejszym meczu, to po pierwszych kilku minutach lepsze wrażenie sprawiały piłkarki z Cardiff. Ale tylko przez chwilę, potem trema z Medyczek już zeszła i zaczęły grać swoje z rzadka pozwalając na wizyty przeciwniczek w polu karnym. Rywalki nie miały ani jednej stu procentowej sytuacji, nie potrafiły sprawić aby w szeregi koninianek wkradło się zdenerwowanie. Cardiff nie można odmówić ambicji i chęci do gry. Trener Met Ladies twierdziła, że w drugiej połowie zagrały lepiej. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że po przerwie straciły tylko dwie bramki, to tak. Ale poza tym… Tarczyńska, Balcerzak, Gawrońska, w końcówce drugiej połowy także Sturanović, którakolwiek z Medyczek miała ochotę, to strzelała na bramke rywalek. A że nie wszystko wpadło? Nie musiało, najważniejsze dzisiaj było zwycięstwo, nie ważne w jakim rozmiarze. Wiadomo, że liczy się końcowy wynik czyli awans do fazy play-off.
Na konferencji prasowej można było spotkać przewodniczącego komisji ds. piłkarstwa kobiecego PZPN, Andrzeja Padewskiego a także dyrektora sportowego PZPN, Stefana Majewskiego. Może ich obecność w Koninie nie pomogła rozwojowi kobiecej piłki w Polsce ale z pewnością nie zaszkodziła. Następny pojedynek już w czwartkowe popołudnie i w związku z tym, że Gintra sensacyjnie przegrała w Kleczewie z Wrexford 0:1, drugi mecz, podobnie jak w Sarajewie w ubiegłym roku, może być o awans. Brawo Medyk ale też nie zapominajmy, że to dopiero pierwszy krok w drodze do elitarnej fazy pucharowej Ligi Mistrzyń rozpoczynającej się na poziomie 1/16 UEFA Women's Champions League.