Chałaszczyk: Idziemy w dobrym kierunku
Po meczu Medyka POLOmarket ze Sztormem AWFiS, który zakończył się zaskakującym podziałem punktów (0:0), rozmawialiśmy z trenerem drużyny z Gdańska, Robertem Chałaszczykiem.
Pański młody zespół stawił czoła jednemu z najbardziej doświadczonych składów w lidze.
- Dziewczyny podeszły bardzo ambitnie do tego meczu. Pierwszy raz mierzyliśmy się z pierwszym zespołem Medyka. Do tej pory graliśmy z jego rezerwami i zawsze to były ciężkie mecze. Pani Anna Gawrońska była trenerką niektórych dziewczyn, dla kilku było to spotkanie z wzorami do naśladowania i dzisiaj miały okazję z nimi się skonfrontować. To, co mogły zrobić jak najlepiej, będąc w tak młodym wieku, nie mając doświadczenia, żeby wyprowadzić piłki do przodu, to grać skutecznie w obronie. Założenia taktyczne wykonywały bardzo dobrze. Mimo młodego wieku trzymały się konsekwentnie do końca naszego planu. Medyk miał swoje sytuacje ale bramki nie zdobył. My mieliśmy dwie „sam na sam”. Gdybyśmy to wykorzystali... zwłaszcza sytuacje z ostatniej minuty na 1:0 to byłby majstersztyk. Obronić się spod takiej presji, tak konsekwentnie działać w obronie i mieć przy tym szansę na zwycięstwo – dla tych dziewczyn to jest wielki bodziec do dalszej pracy. Sygnał, że idziemy w dobrym kierunku i w przyszłości, może za rok, może za dwa, staniemy tutaj naprzeciw Medykowi jak równy z równym i już nie będziemy się tylko bronić a może uda się też zaatakować.
Założenia taktyczne przed meczem były takie aby ustawić się w okolicach swojego pola karnego i grać z kontry?
- Zgadza się. Założenia były takie, aby zmusić Medyka do ataku pozycyjnego bo jak oglądaliśmy mecze w Lidze Mistrzyń, większość bramek zdobywały z kontrataku. Większość była po przejęciu piłki mniej więcej w środku pola i wyprowadzeniu składnej akcji. Wiedzieliśmy, że to będzie ich największą bronią. Nie dopuszczaliśmy do grania piłek na wolne pole, do boku, żeby dziewczyny ścinały i stwarzały sobie sytuacje z kontrataku dlatego cofnęliśmy się tak głęboko i wymusiliśmy na nich grę w ataku pozycyjnym. My liczyliśmy na ich błędy, po których przejmiemy piłkę i wykorzystując tę przestrzeń jaka jest między linią obrony a bramkarką, stworzymy sobie sytuację. Udało się stworzyć dwie, nie wykorzystaliśmy żadnej. Równie dobrze przeciwnik mógł też strzelić więc dla nas wynik 0:0 jest wielkim sukcesem i pracujemy dalej.
Sędziowanie dzisiaj było na niskim poziomie.
- Panie sędzie myliły się w obu kierunkach. Nasza perspektywa zawsze jest inna od pań sędzi. Zawsze wychodzę z założenia, że my także się mylimy, jako trenerzy, zawodniczki, które na boisku popełniają błędy. Tak samo jest z paniami sędziami. One też są ludźmi, też mogą popełniać błędy. Rażących pomyłek - typu rzut karny czy czerwona kartka nie było.
- Dziewczyny podeszły bardzo ambitnie do tego meczu. Pierwszy raz mierzyliśmy się z pierwszym zespołem Medyka. Do tej pory graliśmy z jego rezerwami i zawsze to były ciężkie mecze. Pani Anna Gawrońska była trenerką niektórych dziewczyn, dla kilku było to spotkanie z wzorami do naśladowania i dzisiaj miały okazję z nimi się skonfrontować. To, co mogły zrobić jak najlepiej, będąc w tak młodym wieku, nie mając doświadczenia, żeby wyprowadzić piłki do przodu, to grać skutecznie w obronie. Założenia taktyczne wykonywały bardzo dobrze. Mimo młodego wieku trzymały się konsekwentnie do końca naszego planu. Medyk miał swoje sytuacje ale bramki nie zdobył. My mieliśmy dwie „sam na sam”. Gdybyśmy to wykorzystali... zwłaszcza sytuacje z ostatniej minuty na 1:0 to byłby majstersztyk. Obronić się spod takiej presji, tak konsekwentnie działać w obronie i mieć przy tym szansę na zwycięstwo – dla tych dziewczyn to jest wielki bodziec do dalszej pracy. Sygnał, że idziemy w dobrym kierunku i w przyszłości, może za rok, może za dwa, staniemy tutaj naprzeciw Medykowi jak równy z równym i już nie będziemy się tylko bronić a może uda się też zaatakować.
Założenia taktyczne przed meczem były takie aby ustawić się w okolicach swojego pola karnego i grać z kontry?
- Zgadza się. Założenia były takie, aby zmusić Medyka do ataku pozycyjnego bo jak oglądaliśmy mecze w Lidze Mistrzyń, większość bramek zdobywały z kontrataku. Większość była po przejęciu piłki mniej więcej w środku pola i wyprowadzeniu składnej akcji. Wiedzieliśmy, że to będzie ich największą bronią. Nie dopuszczaliśmy do grania piłek na wolne pole, do boku, żeby dziewczyny ścinały i stwarzały sobie sytuacje z kontrataku dlatego cofnęliśmy się tak głęboko i wymusiliśmy na nich grę w ataku pozycyjnym. My liczyliśmy na ich błędy, po których przejmiemy piłkę i wykorzystując tę przestrzeń jaka jest między linią obrony a bramkarką, stworzymy sobie sytuację. Udało się stworzyć dwie, nie wykorzystaliśmy żadnej. Równie dobrze przeciwnik mógł też strzelić więc dla nas wynik 0:0 jest wielkim sukcesem i pracujemy dalej.
Sędziowanie dzisiaj było na niskim poziomie.
- Panie sędzie myliły się w obu kierunkach. Nasza perspektywa zawsze jest inna od pań sędzi. Zawsze wychodzę z założenia, że my także się mylimy, jako trenerzy, zawodniczki, które na boisku popełniają błędy. Tak samo jest z paniami sędziami. One też są ludźmi, też mogą popełniać błędy. Rażących pomyłek - typu rzut karny czy czerwona kartka nie było.